Translate

piątek, 30 września 2011

Prowansalskie pola w domu? Czemu nie?! ;)

Z czym kojarzą się Wam prowansalskie pola? Mi przede wszystkim z pięknie kwitnącą i pachnącą lawendą oraz urokliwymi krajobrazami, a od wczoraj także z zapachem różowego pieprzu i heliotropu. Stałam się bowiem posiadaczką [czy szczęśliwą to się dopiero okaże ;)] zestawu marki Champs de Provence: soli do kąpieli oraz masła do ciała o ww. wspomnianej kompozycji zapachowej, która, przyznaję się, uwiodła mnie od pierwszego powąchania ;) Dziś wieczorem zamierzam wypróbować oba kosmetyki, a ich działanie opiszę na blogu za jakiś czas, ale już teraz napiszę, że oba produkty zamknięte są w ceramicznych, ciężkich słoiczkach a la kamionka, zatkane korkiem, a wokół szyjek owiązane rafią, do której dołączony jest mały karnecik z informacją od producenta oraz składem. Całość wygląda bardzo estetycznie i elegancko prezentuje się na łazienkowej półce.




Po małym rozeznaniu poczynionym w Internecie okazało się, że w linii Champs de Provence oprócz masła do ciała i soli do kąpieli można jeszcze znaleźć: peeling do ciała, żel pod prysznic, puder do kąpieli, glinkę kambryjską oraz musujące kule do kąpieli. W jakich zapachach występują te produkty możecie sprawdzić na stronie polskiego dystrybutora: KLIK. Mam nadzieję, że i sól i masło ujmą mnie nie tylko swoim zapachem, ale przede wszystkim pozytywnym działaniem pielęgnacyjnym i nie okażą się bublami tak jak puder do kąpieli Dairy fun skądinąd pochodzący od tego samego producenta…

Na koniec zdjęcia moich maleńkich zakupów: nowość essence – kredka longlasting 14 think khaki! oraz potrójne cienie z limitowanej edycji my secret denim love 314 daylight. Miały być swatches obu rzeczy, ale akumulatory w aparacie wyczerpały się w trakcie sesji = dziś więcej zdjęć nie będzie :(



Ja uciekam do kuchni piec drożdżówkę, a Wam życzę miłego weekendu :)

czwartek, 29 września 2011

Dax Cosmetics Perfecta Spa cukrowy peeling do ciała marcepanowy

Założę się, że większość z Was zna cukrowy peeling do ciała firmy Dax Cosmetics, ale myślę, że jeszcze jedna recenzja tego kosmetyku nikomu nie zaszkodzi ;)


Peeling zamknięty jest w okrągłym opakowaniu o pojemności 225 ml. Został wyprodukowany w Polsce. Można go używać przez 6 miesięcy od chwili otwarcia.


Informacje od producenta oraz skład kosmetyku przedstawiają zdjęcia poniżej:




Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę po otwarciu słoiczka był zapach. Marcepanowy, słodki – jednym słowem: cudowny! Już dla samego apetycznego i relaksującego zapachu warto kupić ten peeling ;) Konsystencja kosmetyku jest dość gęsta. Peeling zgodnie z nazwą i składem zawiera [duże] kryształki cukru, które świetnie złuszczają, ścierają, a nie jak niektóre z tego typu kosmetyków tylko masują skórę. Wygodnie się go rozprowadza i łatwo spłukuje. Pozostawia na skórze natłuszczający film, która mi osobiście bardzo odpowiada. Skóra jest gładka, nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku. 


'Suchy' peeling

Peeling w połączeniu z wodą

Podoba mi się opakowanie, z którego wygodnie i łatwo można nabrać w dłoń odpowiednią ilość produktu. Wydajny, ale muszę zaznaczyć, że używam go raz w tygodniu głównie na nogi i łokcie. Jeśli chodzi o dostępność to ja swój peeling kupiłam w Super-Pharm [podejrzewam, że w innych drogeriach też go znajdziecie] i z tego co wiem dość często bywa tam w promocji. Można go wówczas nabyć za niecałe 11 czy 12 zł [cena regularna to ok. 15 lub 16 zł].

Używanie cukrowego peelingu marcepanowego to dla mnie prawdziwa przyjemność. To idealny kosmetyk na domowe wieczory SPA :)

niedziela, 25 września 2011

Inspektor Gadżet ;)

Przyznaję się. Jestem gadżeciarką. Nie mówię tu o rzeczach typu laptop, telefon, aparat fotograficzny, konsola do gier itd. Owszem, mam je i korzystam z nich, ale nie mam ciśnienia, by były to rzeczy najnowsze, trendy, z najwyższej półki, drogie czy co tam jeszcze można wymyślać. Zdecydowanie bardziej cieszą mnie drobne gadżety, które uprzyjemniają codzienne czynności, ubarwiają czy odmieniają zwykłe rzeczy. 

Jednym z takich gadżetów jest zwijacz kabla od słuchawek telefonu/mp3/mp4/iPod zrobiony wg mnie na wzór łebka pieska rasy Jack Russell terrier. Fajny ‘wynalazek’, bo oprócz tego, że świetnie wygląda to rozwiązuje również sprawę kabla, który nie plącze się, nie zahacza, nie naraża na przypadkowe uszkodzenie. Reksio został zakupiony na Allegro za ok. 6 zł [cena bez kosztów przesyłki]. Dostępnych jest kilkanaście innych wzorów tych zwijaczy [szukajcie pod hasłem: zwijacz kabla]. Dziś przeglądając wspomniany serwis aukcyjny spodobały mi się jeszcze: różowa żyrafa, czarny kotek i żółty miś. Wracając do mojego pieska to po otrzymaniu przesyłki trochę zaskoczyło mnie to, że wykonany jest z miękkiej, wyginającej się gumy – nie wiem dlaczego byłam przekonana, że będzie sztywny tak jak jamnik czy miś polarny – żeby nie było – miałam w rękach oba te zwijacze, więc wiem jak są wykonane. Tak, czy inaczej okazało się, że ta miękkość zupełnie nie przeszkadza podczas korzystania z gadżetu. Jako minus wymienię fakt, że po pewnym czasie biała guma zżółkła – przetarcie mokrą ściereczką trochę zmniejszyło ten efekt, ale nie usunęło go do końca. Poza tą małą wadą zwijacz sprawuje się znakomicie i uwierzcie bardzo zwraca na siebie uwagę innych osób ;)




Najnowszym nabytkiem jest brelok/nakładka na klucz, który wypatrzyłam w sklepie House. Wszystkie wzory możecie obejrzeć TU. Moje ciasteczko kupiłam w sklepie stacjonarnym przecenione z 6,99 zł na 3,99 zł – niestety nie wszystkie nakładki mają obniżone ceny, ale z drugiej strony ceny regularne są na tyle niskie, że można spokojnie pozwolić sobie na zakup. Myślę, że skuszę się na jeszcze jeden brelok – tym razem któryś z muffinką, bo naprawdę uroczo nakładka wygląda na kluczu. Zresztą same zobaczcie:




I jak? Podobają się Wam moje gadżety?

sobota, 24 września 2011

H&M lakier do paznokci rust

Dziś krótki post na temat jednego z lakierów, które pokazywałam TU, a dokładniej o kolorze rust.


Opakowanie ma pojemność 7 ml. Lakier został wyprodukowany w Turcji. Kosztował 4,90 zł. Termin ważności to 24 miesiące od chwili otwarcia. Jestem bardzo mile zaskoczona, bo już jedna warstwa lakieru okazała się dość dobrze kryjąca. Pędzelek wygodny w użyciu. Lakier równomiernie się nakłada i szybko schnie. 


Nie obyło się jednak bez małego rozczarowania – w czasie kąpieli z pierwszej warstwy [między kolejnym malowaniem robię przerwę] starły się końcówki. Jeśli chodzi o kolor to pierwsza warstwa daje marchewkowy odcień, natomiast druga jest ciemniejsza, dokładnie taka jak w opakowaniu, czyli ruda/rdzawa. Nie błyszczy się jakoś mocno, ale myślę, że w przypadku tego koloru akurat dobrze to wygląda. Ze zmywaniem też nie ma problemu – migdałowy zmywacz Isana dobrze sobie z nim radzi. To mój pierwszy lakier w takim odcieniu i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Na minus niestety trwałość – po dwóch dniach lakier zaczął odpryskiwać. Uważam jednak, że za tę cenę i ze względu na ciekawy kolor warto się skusić na zakup i cieszyć się nim nawet przez krótkie dwa dni ;) Z góry przepraszam za skórki wokół paznokci, ale z pewnych względów zdrowotnych nie wycinam ich. Zamówiłam z Allegro próbnik kolorów lakierów, więc w przyszłości nie będę już straszyć takimi zdjęciami.

Potrójne rozdanie u SexiChic

SexiChic organizuje wielkie potrójne rozdanie. Do zgarnięcia ciekawe zestawy kosmetyków :) 

Rozdanie trwa do 14 października.

piątek, 23 września 2011

Rozdanie u Agata Ma Nosa, Zakupowe Bestie, Polish makeup bag i kornela

Macie ochotę wygrać 1 z 3 kosmetyczek pełną kosmetyków essence? Zajrzyjcie na blog Agata Ma Nosa i weźcie udział w rozdaniu :)


Konkurs trwa do 10 października.

Jeśli chciałybyście dostać w prezencie coś z kosmetyków MIYO i Claire's to koniecznie odwiedźcie blog Shopping Monster


Zgłoszenia przyjmowane są do 30 września.

U Polish makeup bag można natomiast wygrać zestaw kosmetyków Bell.


Giveaway kończy się 30 września. 

Rozdanie u  kornela - nagrodą jest zestaw kosmetyków i biżu.


Konkurs trwa do 30 września.

Celia tonik do oczyszczania i odświeżania skóry KOLAGEN + nagietek

Tonik kupiłam przy okazji zakupu kolejnego opakowania mleczka, o którym pisałam TU.


Co obiecuje producent i jaki jest skład kosmetyku przedstawiają zdjęcia poniżej:



Tonik, podobnie jak mleczko, zamknięty jest w typowym dla tego rodzaju kosmetyków opakowaniu o pojemności 200 ml. Butelka estetyczna, utrzymana w pomarańczowej kolorystyce, z motywem kwiatowym – nagietki, poręczna, łatwo się otwiera. Bardzo podoba mi się zapach toniku – delikatny, kwiatowy, uprzyjemnia stosowanie. Po otwarciu kosmetyk można używać przez 9 miesięcy.


Kosmetyk jest łagodny. Dobrze oczyszcza i odświeża skórę. Pozostawia ją gładką i przyjemną w dotyku. Nawilża. Nie zapycha porów. Nie pozostawia na skórze tłustej, lepkiej warstwy. Producent pisze o wygładzaniu zmarszczek – czy tonik rzeczywiście działa w tym zakresie nie wiem, bo na razie [i oby jak najdłużej] zmarszczek jako takich nie posiadam. Przeciętnie wydajny. Dostępny w hipermarkecie Real w cenie 5,09 zł. Celia tonik do oczyszczania i odświeżania skóry KOLAGEN + nagietek został nagrodzony Laurem Konsumenta Odkrycie 2009. Warty wypróbowania!

czwartek, 22 września 2011

Ogłoszenia paraf... kosmetyczne, czyli garść nowości

Kilka nowości, które pojawiły się ostatnio w Drogerii Natura:
Wszystkie nowości są od dziś dostępne w ofercie promocyjnej - KLIK :) Skusicie się na coś?

środa, 21 września 2011

Clean&Clear morning energy energetyzujący żel peelingujący

Na początek kilka słów od producenta żelu: Clean&Clear Morning Energy energetyzujący żel peelingujący. Dla pięknej, odświeżonej skóry. Peeling nie tylko usuwa brud, tłuszcz i zanieczyszczenia, ale też pozostawia Twoją skórę odświeżoną i pełną energii przez cały dzień [opis pochodzi z opakowania żelu].



Skład prezentuje zdjęcie poniżej:


Żel w promocji w Rossmannie kosztował 12,99 zł. Ma pojemność 150 ml – tubka jest znacznie większa niż ilość żelu, którą zawiera. Na pierwszym zdjęciu niebieską, przerywaną linią zaznaczyłam, ile rzeczywiście miejsca w opakowaniu zajmował produkt. Góra opakowania jest zacieniona i w sklepie nie zwróciłam uwagi na zawartość. Po powrocie do domu i zauważeniu ‘manipulacji’ przyznam, że byłam niemile zaskoczona – zaczęłam nawet podejrzewać, że kupiłam wybrakowany towar, ale przy następnej wizycie w sklepie sprawdziłam, jak wyglądają inne opakowania z tym żelem peelingującym. Okazało się, że taka ilość to standard… Po otwarciu można go używać przez 12 miesięcy. Wg informacji na tubce peeling zawiera witaminę c i żeń-szeń. Pachnie przyjemnie. 


Konsystencja kosmetyku jest dość rzadka, ale nie wodnista. Sam żel jest przezroczysty i zawiera w sobie kilka rodzajów drobinek ścierających: mnóstwo białych i żółtych bardzo drobnych wiórków, pomarańczowe oraz złote granulki trochę mniejsze od ziarenek gorczycy. Jeśli chodzi o właściwości ścierające – peeling jest na tyle delikatny, że bez obaw można go stosować codziennie. Ja używam go 2 razy w tygodniu na zmianę z żelami do mycia twarzy. Kosmetyk dobrze oczyszcza i odświeża skórę twarzy. Łatwo się spłukuje. Nie wysusza i nie podrażnia. Nie pozostawia uczucia ‘ściągnięcia’, nie zapycha porów. Skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Żel dobrze się pieni. Wystarczy niewielka ilość by dokładnie umyć całą twarz. Opakowanie [oprócz tego, że za duże, przez co wprowadza klienta w błąd dotyczący zawartości] estetyczne, w pozytywnym pomarańczowym kolorze, funkcjonalne w użyciu. 

Podsumowanie: produkt wart swojej ceny. Jestem zadowolona z działania oczyszczającego i odświeżającego. Duży minus za rzeczywistą ilość żelu peelingującego w relacji do wielkości opakowania.

Wibo Fashion Colors matowe cienie do powiek

Firma Wibo wprowadziła na rynek nową kolekcję Fashion Colors, a w niej matowe cienie w 5 kolorach: różowym, niebieskim, zielonym, szarym i brązowym. Więcej informacji na temat cieni przeczytacie TU.

Wieczorem zapraszam na zapowiadany wcześniej post z recenzją Clean&Clear Morning energy energetyzujący żel peelingujący :)

poniedziałek, 19 września 2011

Co Pink Caster Sugar kupiła w perfumerii Douglas i H&M?

Tak. Wiem. Znowu post zakupowy. Przepraszam. Ale chcecie zobaczyć co kupiłam, prawda? ;)  Najpierw nabytek z perfumerii Douglas – pędzelek kabuki 9,90 zł. Na razie mogę tylko napisać, że ma bardzo mięciutkie, syntetyczne, gęste i zbite włosie. Jak sprawdzi się w makijażu zobaczę za kilka dni.

 
Jesień i zima nie są moimi ulubionymi porami roku, ale jest w nich coś co sprawia mi radość [poza świętami Bożego Narodzenia oczywiście ;)] – nareszcie mogę wyciągnąć ze swojej szafy chusty, szaliki i kominy, które uwielbiam zakładać do kurtek i płaszczy. I tak dziś oto moja kolekcja ww. dodatków powiększyła się o kolejny komin – tym razem jasnobeżowy. Wydatek niewielki, bo jedyne 22,90 zł. Dostępne były również inne wersje kolorystyczne: czarny, szary melanż i rdzawy. Na stronie H&M pokazane są jeszcze 2 inne kolory: naturalna biel i koniakowy brąz, ale u siebie ich nie widziałam. Komin jest przyjemny w dotyku, ładnie się układa [zdecydowanie ładniej niż na zdjęciu] i mam nadzieję, że będzie ciepły.



Przy okazji zerknęłam na regał z kosmetykami i kupiłam 3 lakiery w jesiennych kolorach: rust, cherry i plum. Rust na zdjęciu jest nieco przekłamany – wygląda jak pomarańczowy a w rzeczywistości jest, jak sama nazwa wskazuje, typowo rdzawy/rudy. Do pełnej gamy brakuje mi tylko 1 koloru: cream, który możecie zobaczyć TU, ale zupełnie nie przypadł mi do gustu, więc darowałam go sobie ;) Lakiery mają 7 ml pojemności i kosztują 4,90 zł/szt. Postaram się w tym tygodniu pokazać, jak wyglądają na paznokciach.



Moją uwagę przykuły również flakoniki z wodami toaletowymi. Do wyboru były 3 zapachy. Do każdego z nich był tester, więc można bez problemu sprawdzić, jak wody pachną na skórze. W mój zapachowy gust trafiły 2 z nich, a że nie mogłam się zdecydować na jedną to kupiłam obie. Jedną z nich po podjęciu ostatecznej decyzji oddam przyjaciółce. Zapachy mają po 50 ml pojemności i kosztują 19,90 zł. Queen of Kingsroad kojarzy mi się z Exclamation lub Question Coty – w tej chwili nie jestem pewna, z którym dokładnie. Natomiast Sunday afternoon ma wg mnie kadzidlane nutki. Trwałość obu zapachów oceniam na ok. 3-4 godzin – myślę, że to całkiem dobry wynik biorąc pod uwagę, że są to wody toaletowe za 20 zł z sieciówki. Wiadomo, że nie są to jakieś wyszukane zapachy, ale na co dzień, do pracy czy do szkoły nadają się jak najbardziej.



To by było na tyle z moich ostatnich zakupów. W środę zapraszam na post z recenzją Clean & Clear Morning energy energetyzujący żel peelingujący. 

sobota, 17 września 2011

Soraya make-up matujący

Jak zapewne wszyscy wiedzą, jakiś czas temu [a dokładnie od 3 do 16 sierpnia] w Biedronce trwała 2 edycja Tajemnic urody. W ofercie można było znaleźć m.in. kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne oraz akcesoria kosmetyczne. Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła kilka rzeczy, ale tym razem mój zdrowy rozsądek, który na szczęście posiadam ;), podpowiedział mi bym poczekała na przecenę artykułów z tej gazetki. I tym oto sposobem 1 rzecz nabyłam w normalnej cenie, a 3 inne w obniżonej, co mnie oczywiście bardzo cieszy :) Jedną z takich tańszych nabytków był podkład Soraya. Początkowo kosztował 8,99 zł a na wyprzedaży 6,49 zł. Obietnice producenta oraz skład kosmetyku możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej:




Z 3 dostępnych odcieni wybrałam beż – w zasadzie w ciemno, bo testerów nie było [obok małego zróżnicowania kolorów brak testerów to drugi minus]. Make-up przeznaczony jest do skóry normalnej i mieszanej – ja mam tę drugą. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego po tym zakupie, bo niby za 6,49 zł można mieć dobry podkład? Chyba nie… A jednak myliłam się. 

Kosmetyk został wyprodukowany w Polsce, ma 30 ml pojemności i można go używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia. Bardzo podoba mi się jego delikatny, przyjemny zapach. Podkład ma kremową konsystencję, łatwo się rozprowadza – ja używam do tego palców lub gąbeczek. Świetnie stapia się ze skórą. Mam wrażenie, że nawilża ją. Nie podkreśla suchych skórek. Co do krycia – nie jest mocne, ale akurat na tym mi jakoś szczególnie nie zależy – w przeciwnym razie wybrałabym make-up matujący Soraya. Jednak najbardziej zadowolona z tego podkładu jestem w kwestii matowienia – efekt naprawdę jest widoczny i długotrwały! Twarz wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Podoba mi się! 




Jeśli jesteście zainteresowane zakupem tego kosmetyku to zajrzyjcie do swoich Biedronek – ja wczoraj widziałam jeszcze kilkanaście opakowań tego podkładu, ale także maseł do ciała, peelingów i innych produktów z gazetki Tajemnice urody. Za 6 zł z groszami warto wypróbować make-up matujący Soraya – ja absolutnie nie żałuję wydanej kasy. 

W sobotni poranek pan listonosz sprawił mi miłą niespodziankę – nareszcie dotarł do mnie długo wyczekiwany katalog IKEA 2012 – jupi! Mnóstwo inspiracji, ciekawych rozwiązań i pomysłów. Przy popołudniowej kawie przejrzę magazyn i zacznę robić listę zakupów. 


Słonecznej soboty :*

piątek, 16 września 2011

Ogłoszenia paraf... kosmetyczne, czyli zapowiedzi i nowości

Od 19 września wyłącznie w sieci Drogerii Natura znajdziecie siedem nowych lakierów do paznokci w stałej ofercie my secret, natomiast od 22 września w sprzedaży będzie dostępna limitowana edycja na jesień/zimę 2011 my secret Denim Love. Więcej informacji o limitowance znajdziecie TU i TU :) Z nowych kolorów lakierów [niestety nie mam bezpośredniego linka do strony] podobają mi się: 144 Vanilla, 146 Purple, 147 Lavender, 148 Mint i 150 Midnight. Z Denim Love kusząco wyglądają: lakier 153 Berry Lea i cień trio 314 Daylight.

Razem z limitowaną edycją my secret dostępna będzie też druga część kolekcji Sensique Oriental Dream. Do cieni, o których m.in. pisałam w TYM poście dołączy 8 lakierów do paznokci. Kolory można obejrzeć TU i TU.

Przy okazji pokażę Wam również nowe lakiery IsaDora Trend Nails Collection na jesień/zimę 2011 - KLIK oraz nowość od L’Oreal Paris: mascary Volume Million Lashes Luminizers i eyelinery Super Liners Luminizers w 4 kolorach, które dopasowane są do tęczówki oka - KLIK. Jeśli w którejś z drogerii znajdę testery nowych tuszy L'Oreal to z chęcią wypróbuję Black Emerald na moich rzęsach ;) 

A co Wam wpadło w oko?

czwartek, 15 września 2011

Lubię promocje :)

Dziś pokażę Wam moje ostatnie zakupy z Super-Pharm. Pewnie garstka osób, która czasem odwiedza mojego bloga pomyśli: „I czym się ona chwali? Płatkami kosmetycznymi, żelem pod prysznic? Pfff…” ;) Racja, nic wielkiego, czy nadzwyczajnego nie kupiłam, ale cieszę się, że moje nowe nabytki miały bardzo atrakcyjne ceny, dzięki czemu zaoszczędziłam kilka złotych, które wydam na inne przyjemności ;)


Z obecnej promocyjnej oferty SP, którą całą możecie obejrzeć TU, w moim koszyku znalazły się:
  • Sanitars Cotton Line Milia zapachowe płatki kosmetyczne 2 x 120 szt. + patyczki kosmetyczne 100 szt. gratis 7,49 zł – wybrałam rumiankowe [różowe], dostępne są jeszcze aloesowe [zielone], których używałam jakiś czas temu. Wykonane są w 100 % z bawełny. Z jednej strony są kolorowe, z drugiej natomiast prążkowane. Płatki są mięciutkie, nie rozdwajają się, nie pylą. Co do zapachu – jest bardzo delikatny. Podobno płatki wzbogacone są wyciągiem z rumianku.
  • Luksja Creamy Rose Petal & Milk Proteins żel pod prysznic 500 ml 5,99 zł. Dostępne były jeszcze 2 inne warianty m.in. Olive & Aloe Vera, ale skusiłam się na płatki róż i proteiny mleka. Na razie mogę tylko napisać, że zapach jest bardzo przyjemny. Żel póki co poczeka trochę na swoją kolej w pudle z innymi zapasami kosmetycznymi.
  • Pachnąca Szafa zapachowy woreczek do szafy Cedrowy Płomień – dla posiadaczy karty LifeStyle, o której pisałam TU, woreczki są 40% tańsze, czyli po odjęciu rabatu od ceny początkowej 9,99 zł otrzymujemy ni mniej ni więcej tylko 5,99 zł. Do wyboru było kilka zapachów – ja wzięłam wspomniany Cedrowy Płomień, ale myślę, że skuszę się jeszcze na jakiś 1 lub 2 – uwielbiam czuć takie zapachy w szafach z ubraniami, czy w szufladzie z bielizną.
  • Lanvin Rumeur eau de parfum 30 ml 49,99 zł – Plotka już od jakiegoś czasu była na mojej perfumeryjnej wish list, dlatego długo nie zastanawiałam się nad zakupem jej w tak okazyjnej, atrakcyjnej [wg mnie] cenie :)

Gdybym kupiłam 4 ww. produkty w regularnych cenach zapłaciłabym 178,46 zł, ale dzięki ofercie promocyjnej SP mój rachunek wyniósł jedyne 69,46 zł, czyli 109 zł zostało w kieszeni :) Warto również wspomnieć, że przy zakupach za minimum 30 zł możecie nabyć Vichy Purete Thermale płyn micelarny 200 ml lub preparat do demakijażu twarzy 3w1 200 ml w cenie 18,99 zł – ja nie skorzystałam z tej okazji.

Lubię promocje, a Wy?