Translate

środa, 14 września 2011

essence longlasting eye pencils oraz kredki z limitowanych edycji

Wykręcane, czy jak kto woli automatyczne kredki essence longlasting posiadam w dwóch [obecnie już niedostępnych] kolorach: 08 touch of glam i 10 almost famous. Kredki były w stałej ofercie w Drogeriach Natura. Kosztowały 6,99 zł, czyli 2 zł więcej niż kajal pencil, a wagowo jest ich znacznie mniej, bo tylko 0,28 g. Po otwarciu można ich używać przez 36 miesięcy. Wyprodukowane zostały w Niemczech. Co prawda nie za bardzo lubię używać wykręcanych kredek, ale skusiłam się na nie ze względu na kolory. 08 touch of glam to piękny głęboki fiolet, natomiast 10 almost famous jest cielista, szampańska – świetnie sprawdza się jako rozświetlacz kącików oczu czy na linię wodną. Ostatnio jedna z youtubowiczek polecała 10 almost famous jako tani zamiennik MAC I Get No Kick Eye Kohl z limitowanej edycji Cham-Pale. Kredki są miękkie, łatwo można nimi narysować precyzyjną kreskę, nie rozmazują się, są bardzo trwałe. Trochę trudniej zmywa się je niż kajale, ale nie jest to też wielki problem i nie trzeba szukać niewiadomo jakich preparatów do demakijażu by sobie z nimi poradzić. Nie podrażniają. Na minus wydajność – mam wrażenie, że bardzo szybko ubywa tych kredek. W nowościach essence możecie odnaleźć 2 nowe kolory longlasting eye pencils: 13 remember amber i 14 think khaki! [cała gama do zobaczenia TU] – oba zamierzam kupić.



A teraz kilka słów na temat kredek z limitowanych edycji essence.

Zacznę od glitter eyeliner 01 gothic girl z limitowanki glam rock. Kredka ma 1 g, termin ważności: 36 miesięcy od chwili otwarcia. Tak jak poprzedniczki jest miękka i trwała. Ma bardzo głęboki odcień czerni, co bardzo mi się podoba. Zawiera w sobie srebrne drobinki – mimo że nie są one zbyt duże to na oku są widoczne, ładnie połyskują, ale dlatego moim zdaniem kredka nadaje się bardziej do make upu na imprezę, na co dzień niekoniecznie. Muszę też wspomnieć, że czasem jedna z takich drobinek brokatu lubi wpaść mi do oka, co powoduje dyskomfort – łzawienie i pieczenie. Kredkę łatwo można zatemperować.

Kolejny jest duo eye highlighter pen z limitowanki cute as hell. Ołówek ma 1,5 g, termin ważności: 36 miesięcy od momentu otwarcia, wyprodukowany we Włoszech. Przyznam szczerze, że nie napiszę zbyt wiele na temat tego rozświetlacza, bo rzadko go używam. Efekt rozświetlenia jest słabo widoczny.  Drugi raz nie kupiłabym tej kredki.


 
Z limitowanej edycji essence return to paradise kupiłam 2 eyelinery: 02 turkusowy i 03 fioletowy. Oba mają pojemność 1 ml, można ich używać przez 12 miesięcy od  otwarcia, wyprodukowano je w Niemczech. Po pierwsze eyelinery mają ładne, przyciągające oko opakowanie. Końcówki flamastrów są cienkie i można nimi łatwo narysować kreskę. Eyelinery są trwałe, ciężkie do zmycia. Jeśli chodzi o kolory to turkus jest bardzo intensywny, ale fiolet niestety na skórze wygląda ciemno, buro – mi nie podoba się. Z plusów mogę też wymienić wydajność oraz to że nie wysychają w pisaku.



Ostatnie 2 kredki w mojej skromnej kolekcji pochodzą z limitowanki crazy about colour: 01 think pink i 02 lilac forever. Wyprodukowane we Włoszech, mają wagę 1,1 g i termin ważności 36 miesięcy od otwarcia.  Kredki mają intensywne kolory z metaliczną nutą.  Ja używam ich do imprezowych makijaży. Są miękkie, trwałe, nie blakną z upływem czasu. Łatwo je zaostrzyć. Przy demakijażu również nie sprawiają problemów.



Podsumowanie: z opisanych wyżej kredek najczęściej używam wykręcanych longlasting oraz glitter eyeliner 01 gothic girl z glam rock. Z pozostałych korzystam w zależności od nastroju na dany kolor czy przeznaczenia makijażu [codzienny, imprezowy itd.]. Najmniej zadowolona jestem z duo eye highlighter pen z cute as hell – brak efektu. Oprócz kredek longlasting pozostałe pochodzą z edycji limitowanych i jeśli nie zdecydowałabym się na zakup w momencie, gdy pojawiły się w sprzedaży to nie miałabym możliwości nabycia i przetestowania ich później. Tak więc kredki i eyelinery są chyba najczęściej kupowanymi przeze mnie kosmetykami z limitowanek essence – zazwyczaj są w niskiej cenie i można trafić na perełkę.

Jeśli ktoś przeczytał mój cały dzisiejszy post to gratuluję mu wytrwałości ;) Chyba pierwszy raz tak się rozpisałam. Jutro pokażę moje ostatnie zakupy w Super-Pharm . Pozdrawiam :)

AKTUALIZACJA:

Przepraszam, że swatches eyelinerów z return to paradise i kredek z crazy about colour nie są w takiej samej kolejności jak kosmetyki na zdjęciach nad nimi - dopiero po zamieszczeniu zdjęć na blogu zobaczyłam, że pod turkusowym eyelinerem rtp jest swatch fioletowego itd. Przepraszam za niedopatrzenie.

1 komentarz:

Zapraszam do komentowania postów :)
Jeśli zadasz pytanie odpowiedź na nie znajdziesz pod Twoim wpisem w komentarzach.
---------------------------------------------------------------------------------
KOMENTARZE TYPU: 'FAJNY BLOG. OBSERWUJĘ. ZAPRASZAM DO MNIE' ORAZ MAJĄCE NA CELU AUTOPROMOCJĘ BĘDĄ USUWANE.