Translate

czwartek, 6 października 2011

essence colour & go lakiery do paznokci

Dziś recenzja lakierów essence z serii colour & go, które posiadam w swojej skromnej kolekcji:
  • 14 rock rebell – obecnie już niedostępny, wycofany ze sprzedaży
  • 25 glisten up! – obecnie już niedostępny, wycofany ze sprzedaży
  • 38 choose me!
  • 39 lime up!
  • 57 can’t cheat on me – obecnie już niedostępny, wycofany ze sprzedaży


Wszystkie lakiery mają pojemność 5 ml. Wyprodukowane zostały: 14 w Polsce, a 25, 38, 39 i 57 we Francji. Kosztują 5,49 zł. Lakiery mają wg mnie odpowiednią konsystencję – oprócz 14 rock rebell, który mam już długi czas i trochę zgęstniał. Pędzelki są szerokie, wygodne w użyciu, łatwo się nimi aplikuje. Jeśli chodzi o krycie to ja poprzestaję na dwóch warstwach – więcej nie potrzebuję – kolory są intensywne, nie ma prześwitów. Muszę w tym momencie zaznaczyć, że w przypadku 25 glisten up! jest to delikatna błękitna baza z zatopionymi w niej płatkami, której nie stosuję jako samodzielny lakier, ponieważ na paznokciach nie wygląda szczególnie atrakcyjnie, ale w połączeniu z innymi lakierami zupełnie odmienia ich pierwotne oblicze, ale o tym trochę później ;) Nie zostawiają smug. Wysychają dość szybko, ale przyznam, że mogłoby być jeszcze lepiej. Na moich paznokciach utrzymują się ok. 3 dni. Jeśli nałożę na nie matujący top coat/lakier pękający lub wykonuję prace domowe typu pranie ręczne, zmywanie naczyń to trwałość spada do 2 dni. Lakiery zmywają się bez problemów i nie barwią płytek paznokci.


Najbardziej do gustu przypadł mi kolor 38 choose me! – niebieska baza, a w niej złote, srebrne i turkusowe drobinki – niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na paznokciu, ale uwierzcie mi na słowo, że jest niesamowity. Kolejny jest 39 lime up! limonkowa, ‘shrekowa’ zieleń – bardzo pozytywny, przyciągający uwagę kolor. Świetnie nosiło się go latem. Trzecie miejsce zajmuje 57 can’t cheat on me – półprzezroczysta baza z mnóstwem drobinek, które w słońcu dają piękny lekko holograficzny efekt. Ten lakier świetnie wygląda jako podkład pod czerwony pękacz. U innych blogerek podpatrzyłam też fajne połączenie 57 i lakieru nawierzchniowego essence nail art special effect! 03 hello hollo, które mam ochotę wypróbować, jak tylko kupię wspomniany topper ;) Na przedostatnim miejscu znajduje się 25 glisten up!. Tak, jak pisałam, bardziej sprawdza się jako lakier nawierzchniowy niż samodzielny. Trzeba też odpowiednio dobrać kolor, na który go nałożymy, bo niekiedy efekt bywa niestety nieciekawy, np. na żółtym wyglądał okropnie, ale fajnie sprawdził się na ciemniejszych i niebieskich bazach. Najmniej polubiliśmy się z 14 rock rebell – chyba dlatego, że tak ciemne kolory, w tym przypadku granat z niewielką ilością srebrnych drobinek, to nie do końca to co lubię na moich paznokciach. Poza tym, tak jak wspominałam, lakier dość szybko zgęstniał, co trochę utrudnia malowanie.


Na koniec pokażę Wam jeszcze, jak lakiery wyglądają w połączeniu z essence matt top coat oraz Lovely Cracking Magic Special Effect 05. Przepraszam, za wygląd moich paznokci i skórek wokół nich – obiecałam ostatnio, że już nie będę straszyć takimi widokami, ale wciąż czekam na próbnik kolorów z Allegro, a bardzo chciałam pokazać Wam te lakiery na paznokciach.



Podoba mi się szeroka i oryginalna gama kolorów lakierów essence colour & go – wszystkie dostępne obecnie w sprzedaży odcienie, w tym nowości, możecie zobaczyć TU. Ja mam ochotę powiększyć moją kolekcję o 67 make it golden, 71 time for romance i 78 blue addicted ;)

5 komentarzy:

  1. Ja nie mam Rock Rebell i Can't cheat on me a pozostałe mam:D Bardzo lubię Glisten Up:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też bardzo lubię te lakiery :) Kolor 38 choose me! jest faktycznie bardzo ładny! Dołączam do obserwatorów jako 10-ta ;)) A co do odpowiedzi na Twoje pytanie o rozświetlacz High Beam - wydaje mi się, że miniaturki są dostępne w Sephorze, ale tylko w jakiś zestawach z innymi kosmetykami. Pojedynczo chyba nie ma... Ale zawsze można iść i poprosić o próbkę i przetestować, czy pasuje i czy warto!

    OdpowiedzUsuń
  3. A jeszcze odnośnie pasty Blanx - nie testowałam jej jeszcze, kupiłam pierwszy raz. Ale kiedyś dałam ją w prezencie chłopakowi i on był z niej bardzo zadowolony. I co istotne - ja widziałam u niego efekty. Na Wizażu też jest wiele pozytywnych opinii, więc chyba warto!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam Can't Chaet on me. Jest świetny pod pękacz. Lime Up i Choose Me chodzą za mną od dłuższego czasu. Dzisiaj kupiłam Blue Addicted i o matko. Jest boski!
    Z kolei Matt Top był beznadziejny. Sama użyłam go parę razy bez większego zachwytu. Jakoś dziwnie chodziło mi się z plasteliną na paznokciach ;P.Za to moja mama używała go cały czas.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania postów :)
Jeśli zadasz pytanie odpowiedź na nie znajdziesz pod Twoim wpisem w komentarzach.
---------------------------------------------------------------------------------
KOMENTARZE TYPU: 'FAJNY BLOG. OBSERWUJĘ. ZAPRASZAM DO MNIE' ORAZ MAJĄCE NA CELU AUTOPROMOCJĘ BĘDĄ USUWANE.