Translate

sobota, 31 grudnia 2011

Kalendarz na rok 2012

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie życia bez osobistego kalendarza. Jest to mój planner, organizer, notatnik, dziennik i trochę pamiętnik – wszystko w jednym. Zapisuję w nim zadania do wykonania, urodziny bliskich i znajomych, promocje z ulubionych drogerii, ciekawe wydarzenia kulturalne w moim mieście i wiele, wiele innych spraw. Potrzebuję zatem dużo miejsca na zapiski. Co prawda w grudniu kupiłam miesięcznik Twój Styl z dołączonym kieszonkowym kalendarzykiem, ale będzie mi on służył jako notesik. Natomiast rolę głównego kalendarza osobistego będzie pełnił ten zakupiony wczoraj w Biedronce.


Mój jest ten w jasnej okładce z jeleniami. Ma format B5 – jest więc dość spory. Całość jest solidnie wykonana, w twardej oprawie, wewnątrz jest bardzo dużo miejsca na notatki, do tego są 2 tasiemki do zaznaczania konkretnego dnia/miejsca. Cena tego kalendarza to 9,99 zł. Do wyboru były także inne formaty, różne kolory i faktury okładek – niektóre z nich można zobaczyć na stronie Biedronki.


Myślę, że za tę cenę warto się skusić :)

czwartek, 29 grudnia 2011

Prezenty świąteczne

Zainspirowana wpisami na innych blogach postanowiłam również pochwalić się moimi świątecznymi prezentami, a przynajmniej ich kosmetyczną częścią, która jak się okazuje jest zdecydowanie mniejsza od pozostałych, bo liczy tylko 2 rzeczy. Nie oznacza to jednak, że liczyłam na więcej. Wręcz przeciwnie – sprawiły mi one taką samą wielką radość, jak pozostałe podarunki. 


Pod choinką znalazłam:
  • L’biotica Biovax Latte Intensywnie regenerująca maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne, witaminy A + E serum wzmacniające [saszetka 1,5 ml] oraz termocap czepek wzmacniający regenerację włosów, które będą wspaniałym uzupełnieniem dla L’biotica Biovax Latte Intensywnie regenerujący szampon odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne, o którym pisałam w TEJ notce 


    • Rihanna Reb’l fleur by Rihanna eau de parfum spray vaporisateur 30 ml – perfumy, które ‘chodziły’ za mną od pewnego czasu 


      • oraz słodycze – te pokazane na zdjęciu to tylko skromna końcówka tego co było na początku.


        Reszty niekosmetycznych prezentów pokazywać nie będę, ale mogę zdradzić, że znalazły się wśród nich m.in. kolekcja DVD z ulubionymi filmami, płyta z muzyką, likier kokosowy na bazie rumu, akcesoria i dodatki oraz pieniądze. Śmiało mogę stwierdzić, że św. Mikołaj doskonale wie, o czym marzą grzeczne dziewczynki :)

        wtorek, 27 grudnia 2011

        Catrice Welcome to Las Vegas i nie tylko – przedświąteczne zakupy

        Przedświąteczne przygotowania oraz kilka bardzo ważnych spraw osobistych sprawiły, że nie mogłam blogować z taką częstotliwością jakbym chciała, dlatego dopiero dziś pokażę, co udało mi się kupić kilka dni temu. 

        Wiadomość o pojawieniu się limitowanej serii Catrice Welcome to Las Vegas przyszła dość niespodziewanie, ponieważ wszelkie znaki na ziemi i niebie [czytaj: fanpage Drogerii Natura na facebooku] wskazywały, że dostępna będzie na przełomie grudnia i stycznia. Tymczasem pod koniec ubiegłego tygodnia standy w szafach Catrice wypełniły się produktami z limitowanki. Skusiłam się na:
        • transparent fixing powder 10 Fairy Dust
        oraz
        • shimmering powder.
        Ani jednego ani drugiego kosmetyku jeszcze nie testowałam, ba! nawet nie otworzyłam, ale uczynię to w najbliższym czasie. Jutro natomiast planuję dokupić
        • liquid liner 01 Drama Queen.


        Kilka dni wcześniej zdecydowałam się na lakier nawierzchniowy essence 02 circus confetti – wahałam się między nim a 03 hello holo, jednak znalezienie tego drugiego nierozwarstwionego okazało się nie lada wyzwaniem, więc sprawa wyboru poniekąd rozwiązała się sama. Jestem bardzo zadowolona z nabytku, bo 02 circus confetti nałożony na 2 warstwy 57 can’t cheat on me [57 można zobaczyć TU] daje świetny efekt na paznokciach ♥ Natomiast w Rossmannie udało mi się upolować ostatnie opakowanie peelingu Isana Dusch Peeling White Chocolate & Vanilla o zapachu białej czekolady i wanilii


        Jutro zapowiadają się kolejne zakupy – zaraz zabieram się za przeglądanie gazetek promocyjnych i robienie listy :)

        sobota, 24 grudnia 2011

        Radosnych świąt! Merry Christmas!

        Wszystkim odwiedzającym mojego bloga życzę spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie bliskich Waszym sercom osób.

        wtorek, 20 grudnia 2011

        Avanti + karta podarunkowa H&M = zakupy

        Pamiętacie o akcji Avanti z kartami podarunkowym H&M, która rozpoczęła się 15 grudnia a kończy 23 grudnia? Jeśli nie to dla przypomnienia możecie zerknąć TU. Pierwszego dnia obowiązywania akcji pojechałam do wspomnianej sieciówki, aby wykorzystać środki zgromadzone na aż 1 karcie [chyba byłam jedną z nielicznych osób, które nie miały ich 10, 20 czy 30 sztuk] i tak jak się spodziewałam nic ciekawego z ubrań nie wpadło mi w oko. Starzeję się, czy co? ;) Wykorzystałam jedynie okazję, że akcja z kartami zbiegła się w czasie z wyprzedażami i tak oto plastik o wartości 20 PLN przeznaczyłam na: brelok z kłódką, kluczykiem, kokardką i trzema bursztynowymi oczkami 10 PLN [pierwsza cena: 19,90 PLN] oraz saszetkę w kolorze pudrowego różu 10 PLN [pierwsza cena: 19,90 PLN], do której będę chować mój aparat. Ot i całe zakupy w H&M – zaszalałam, prawda? ;)

        sobota, 17 grudnia 2011

        Raz jeszcze Kate Moss Lipstick Collection Rimmel Lasting Finish by Kate 02 + Skarb

        Zgodnie z wczorajszą obietnicą wklejam zdjęcia mojej nowej pomadki Rimmel Lasting Finish by Kate 02. Nie wiem, ile razy próbowałam uchwycić kolor tej szminki… W użyciu były 2 aparaty – moja cyfrówka i lustrzanka TŻ i jaki jest tego efekt? Niestety niezadawalający. Dzisiejsze światło jest koszmarne. Przez godzinę zrobiliśmy kilkadziesiąt zdjęć i może na 2 lub 3 widać rzeczywisty kolor Rimmel Lasting Finish by Kate :( Wkleję to co wyszło najlepiej, ale nie spodziewajcie się zbyt wiele... Podmieniłam też wczorajsze fotki na trochę jaśniejsze i wyraźniejsze.




        Zapomniałam wczoraj napisać, że w Rossmannie dostępny jest grudniowy numer Skarbu. Jeśli jeszcze macie możliwość znalezienia go u siebie to zachęcam – w środku oprócz ciekawych, świątecznych artykułów znajdziecie również próbkę Eveline bioHyaluron 4D skoncentrowany krem na dzień i na noc – ja akurat z niego nie skorzystam, bo jest przeznaczony dla cery w wieku 40+, ale Mama chętnie przetestuje. Oprócz Eveline dołączono także saszetkę z kremem Garnier Ultra Lift krem przeciwzmarszczkowo-ujędrniający na dzień, który również powędruje do Mamy. Na ostatniej stronie tradycyjnie krzyżówka, której rozwiązanie wyślę jak co miesiąc z nadzieją, że wygram jedną z nagród. Na razie kończyło się jedynie na nadziei, bo jeszcze ani razu nie poszczęściło mi się w tym konkursie.




         Uciekam do świątecznych porządków a Wam życzę udanego sobotniego popołudnia :*

        piątek, 16 grudnia 2011

        Kate Moss Lipstick Collection Rimmel Lasting Finish by Kate

        Po wczorajszym wpisie na blogu em o nowościach Isany, które można znaleźć tylko w drogeriach Rossmann, wybrałam się dziś na małe zakupy. Co prawda na miodowo-migdałowym żelu pod prysznic nie zależało mi w ogóle [ostatnio nie lubimy się z żelami tej marki], ale liczyłam na zakup peelingu o zapachu białej czekolady i wanilii. Niestety do moich Rossmannów nie dotarł jeszcze ani jeden ani drugi produkt. Znalazłam natomiast Isana Winter Seife Kaminzauber mydło zimowe czar kominka z limitowanej edycji. Kosmetyk ma pojemność 500 ml, kosztuje tylko 4,39 zł i przepięknie pachnie zimowymi przyprawami i aromatycznymi owocami ♥ Dziś będzie miało swój debiut na łazienkowej półce, więc za jakiś czas spodziewajcie się recenzji ;)


        Niepocieszona faktem iż nie ma jeszcze peelingu Isana oraz w Drogerii Natura nie ma lakierów nawierzchniowych essence - zastanawiam się między 02 circus confetti a 03 hello holo - KTÓRY WYBRAĆ? POMÓŻCIE! - postanowiłam rozejrzeć się za pomadkami Rimmel Lasting Finish z kolekcji Kate Moss, które jakiś czas temu widziałam na angielskiej stronie tej marki.

        I jakież było moje pozytywne zaskoczenie, gdy okazało się, że:
        • w Rossmannie pomadki są w promocyjnej cenie 12,96 zł, ale nie ma testerów
        • w Naturze także są w niższej cenie 12,99 i są testery.
        Szminki są dostępne w 7 odcieniach - nie wiem, czy link będzie się poprawnie otwierał, ale wklejam - TU można obejrzeć kolory. Mają eleganckie, czarne, matowe opakowanie z czerwonym napisem Kate i serduszkiem. Wyprodukowane zostały w Anglii, od chwili otwarcia mają 30-miesięczny termin przydatności. Wybrałam odcień 02 - jutro postaram się zrobić zdjęcie z uchwyconym kolorem pomadki, bo dziś nie było już dobrego światła, dlatego fotki są takiej a nie innej jakości.



        Po przetestowaniu w Drogerii Natura Rimmel Lasting Finish by Kate zapowiada się bardzo, bardzo zachęcająco - mam nadzieję, że na moich ustach będzie prezentowała się równie świetnie :)

        czwartek, 15 grudnia 2011

        La Roche-Posay Effaclar Purifying Foaming Gel For Oily Sensitive Skin New Formula oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej nowa formuła

        W poszukiwaniu idealnego żelu do oczyszczania mieszanej skóry mojej twarzy trafiłam na Effaclar. Za pojemność 125 ml zapłaciłam w Super-Pharm niecałe 13 zł – limitowana edycja stąd taka pojemność i taka cena. Kosmetyk został wyprodukowany we Francji i można go używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia.

         
        Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, PEG-8, Coco-Betaine, Hexylene Glycol, Sodium Chloride, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Zinc PCA, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum/Fragrance (CODE F.I.L:B32025/1)

        Żel ma dość gęstą konsystencję, wystarczy odrobina by dokładnie oczyścić całą twarz. Dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Pieni się przeciętnie. Najczęściej nakładam go na szczoteczkę do mycia twarzy [więcej o niej w oddzielnej notce] i duet ten sprawdza się zadowalająco.


        Kosmetyk pachnie delikatnie, ale zapach ten, mimo że kojarzy mi się z konwaliami, nie należy do moich ulubionych. Jeśli chodzi o działanie to żel niestety pozostawia nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i wysuszenia. Produkt nie zawiera mydła, ma pH 5.5, jest bez parabenów, barwników i alkoholu, zawiera kojącą i łagodzącą podrażnienia wodę termalną ale mimo to dla mnie jest zbyt silny. Moim zdaniem delikatniejsze żele równie dobrze poradzą sobie z porządnym oczyszczeniem skóry twarzy, ale nie wysuszą jej na wiór. Na duży minus zasługuje opakowanie, a dokładnie zamknięcie tubki, które po kilku użyciach pękło i przez to bardzo niewygodnie się z niego korzysta. Zabranie żelu do kosmetyczki w podróż jest dość ryzykowne – obawiam się, że zawartość byłaby wszędzie tylko nie w tubce. 


        Wiem, że są osoby, które są zadowolone z efektów, jaki daje ten kosmetyk, ja raczej do nich nie należę – liczyłam na dobre oczyszczanie i to rzeczywiście da się zauważyć, ale nie spodziewałam się wysuszenia a jak się okazało w przypadku tego żelu to niestety nieuniknione.

        niedziela, 11 grudnia 2011

        Kleenex soothing nose & lip balm łagodzący balsam do nosa i ust

        Od jakiegoś czasu mam problem z suchymi skórkami wokół skrzydełek nosa. Nie mam kataru, więc nie jest to spowodowane otarciem chusteczkami higienicznymi. Trochę smarowałam to miejsce delikatnym kremem nawilżającym, ale nie widziałam poprawy. Kilka dni temu będąc na zakupach w hipermarkecie Real na dziale z chusteczkami zauważyłam balsamy Kleenex, których zadaniem jest kojenie podrażnionej skóry. Pomyślałam, że może ten produkt wspomoże mnie w walce z suchymi skórkami wokół nosa.


        Balsam zamknięty jest w estetycznym, metalowym, okrągłym, zakręcanym pudełeczku – mamy pewność, że nie otworzy się przez przypadek w kieszeni lub torebce i pobrudzi nam ubranie czy inne rzeczy. Ma pojemność 12 g, został wyprodukowany w UK, można go używać przez 6 miesięcy od chwili otwarcia. Kosztował 7,99 zł.


        Skład produktu pokazuje zdjęcie poniżej:


        Co kryje wewnątrz okrągłe pudełeczko? W chwili otwarcia nastąpiło spore rozczarowanie, ponieważ w środku jest… wazelina. Dlaczego mnie to rozczarowało? Otóż dlatego, że liczyłam, że oprócz właściwości łagodzących balsam będzie zawierał odrobinę mentolu, który ułatwi oddychanie w czasie przeziębienia – co zresztą może sugerować rysunek na wieczku. Niestety, tak to jest jak człowiek nie czyta przed zakupem składu produktu.


        W walce ze spierzchniętą skórą kosmetyk radzi sobie bardzo dobrze, ale myślę, że każdą inną, tańszą! wazeliną osiągnęłabym ten sam efekt. Brawa dla producenta, który sprytnym chwytem marketingowym pod nazwą ‘łagodzący balsam do nosa i ust’ ukrył zwykłą wazelinę.

        piątek, 9 grudnia 2011

        Babydream für Mama Schwangerschafts-Pflegeöl olejek do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży

        W październikowym poście dotyczącym zużyć pokazałam olejek do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży Babydream für Mama Schwangerschafts-Pflegeöl. Dziś napiszę krótką recenzję dotyczącą tego produktu. W ciąży nie jestem i na razie nie zamierzam być, nie mam też rozstępów, ale niektóre partie mojego ciała wymagały intensywnego nawilżenia, więc postanowiłam dać szansę olejkowi Babydream.


        Kosmetyk dostępny jest w drogerii Rossmann, został wyprodukowany w Niemczech. Ma pojemność 250 ml. Zamknięty jest w uroczym moim zdaniem opakowaniu w delikatnym różowym kolorze z wytłoczonymi na górze dwoma motylkami. Butelka jest bardzo wygodna w użyciu głównie dzięki silikonowemu zaworkowi, który sprawia, że olejek dobrze się dozuje, i który zapobiega niekontrolowanemu wylewaniu się produktu na opakowanie. Nic się nie lepi, nie klei i nie wyślizguje z dłoni.


        Informacje o kosmetyku, w tym sposób zastosowania, oraz skład przedstawiają zdjęcia poniżej:



        Olejek wcierałam w skórę ud i pośladków. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Świetnie nawilża, odżywia i pielęgnuje. Skóra w dotyku jest bardzo gładka, elastyczna i miła w dotyku. W temacie składów jestem raczej laikiem, ale patrząc na składniki tego produktu mogę pokusić się o stwierdzenie, że są one bardzo dobre i naturalne. Czym jeszcze oczarował mnie ten olejek? Swoim zapachem – delikatnym, przyjemnym, trochę pudrowym, trochę migdałowym, urzekającym. Wiem, że niektóre osoby używają tego produktu do olejowania włosów – ja w taki sposób z niego nie korzystałam, więc czy u mnie sprawdziłby się w tej roli – nie wiem. Muszę również napisać, że olejek jest bardzo wydajny. Obawiałam się, że nie zdążę go zużyć przed upływem terminu ważności, ale udało się. W tej chwili nie pamiętam ceny, ale myślę, że Babydream für Mama Schwangerschafts-Pflegeöl kosztuje nie więcej niż 12 zł – chyba, że ktoś zna aktualną cenę to niech mnie poprawi ;) Ja ze swojej strony polecam ten olejek – świetnie nawilżył moją skórę, a na tym zależało mi najbardziej.

        środa, 7 grudnia 2011

        L’Oreal Paris Elseve Volume Collagene szampon i odżywka

        Dziś kolejna recenzja na życzenie – tym razem dla blogerek zoila oraz MintElegance :) Recenzowane będą: szampon i odżywka L’Oreal Paris Elseve Volume Collagene nadające objętość włosom cienkim, bez objętości. Zaznaczę od razu, że moje włosy nie są cienkie, ale moim zdaniem trochę brakuje im objętości. Skuszona reklamą z piękną Laetitią Castą oraz promocyjną ceną zestawu szampon 400 ml + odżywka 200 ml postanowiłam sprawdzić cóż dobrego zdziałają na mojej fryzurze.


        Zacznę od oceny szamponu. Tradycyjnie pokażę najpierw informacje z opakowania od producenta oraz skład kosmetyku:



        Pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę po otworzeniu butelki to bardzo przyjemny zapach szamponu, ale tu akurat zaskoczenie nie było aż tak duże, ponieważ inne produkty Elseve, których używałam w przeszłości [czerwony Color Vive, różowy Nutri-Blask, żółty Przeciw Łamaniu Się Włosów] także ładnie pachniały. Szkoda tylko, że zapach bardzo krótko utrzymuje się na włosach. Konsystencja kosmetyku zdecydowanie na plus – gęsta, bardzo dobrze się pieni. Wydajny. Spłukuje się dobrze, ale trzeba poświęcić na to chwilę. Mam jednak wrażenie, że przyspiesza przetłuszczanie się włosów oraz jest przyczyną powstania łupieżu – zazwyczaj nie mam problemu z tą przypadłością a po tym szamponie niestety pojawił się niechciany ‘gość’. Co do nadawania objętości włosom – produkt zastosowany solo, bez odżywki zupełnie nie daje takiego efektu – włosy są dobrze oczyszczone, nie plączą się, łatwo je rozczesać, ale nic więcej, czyli mam fryzurę taką jak po użyciu większości zwykłych szamponów dostępnych na rynku. Opakowanie 400 ml to był zdecydowanie zły pomysł – męczyłam się by je zużyć, ale na szczęście przyszła ta upragniona chwila i pewnego pięknego listopadowego dnia ujrzałam dno w butelce – jupi!

        Informacja od producenta oraz skład odżywki:



        Kosmetyk mimo że ma o połowę mniejszą objętość niż szampon, czyli 200 ml jeszcze się skończył, a cały sekret tkwi w tym, że używam go na zmianę z innymi odżywkami ;) Podobnie jak szampon przyjemnie pachnie i ma gęstą konsystencję, dzięki czemu nie spływa z włosów. Wygodnie się go aplikuje i nie ma problemów ze spłukaniem. Włosy są gładkie, przyjemnie w dotyku, łatwo się rozczesują, nie są obciążone. Nawilżenia nie zauważyłam. Czy fryzura ma zwiększoną objętość? Tak, można zauważyć taki efekt, ale jest on krótkotrwały – utrzymuje się do kilku godzin po umyciu głowy i zastosowaniu odżywki.

        Podsumowując: duet pod nazwą L’Oreal Paris Elseve Volume Collagene zawiódł moje nadzieje na zwiększoną objętość włosów – ładny zapach to niestety zbyt mało bym jeszcze raz skusiła się na szampon lub odżywkę z tej serii. Jeśli chcecie to wypróbujcie, ale pamiętajcie – ostrzegałam ;)

        wtorek, 6 grudnia 2011

        No to Frugo! Post 'kulinarny'

        To już drugi post dzisiaj – rozszalałam się! ;) Ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na małe notatkowe szaleństwo, prawda?

        Wczoraj w POLOmarkecie zobaczyłam na półce kisiele Gellwe Słodki Kubek Frugo z kawałkami owoców w czterech kolorach/smakach:  zielone/lulo, czarne/pitahaja, różowe/grosse lucuma oraz pomarańczowe/passiflora. Pominę milczeniem fakt, że nie mam pojęcia co to za owoce: lulo lub grosse lucuma. Cena jednej saszetki to 0,99 zł. Wiem, że takie desery z paczki to nienajzdrowsze jedzenie, ale trudno… raz się żyje. Kupiłam wszystkie dostępne smaki i za kilka chwil odbędzie się konsumpcja pierwszego z nich – jeszcze nie wiem, na który kolor padnie ;)


        Poza wyżej opisanym kisielami w tym samym sklepie znalazłam ciastka Jeżyki dark cherry najeżone bakaliami w czekoladzie deserowej – nie wiem, czy to nowość czy nie, ale ja widziałam i jadłam je wczoraj po raz pierwszy. Są PRZE-PYSZ-NE! Niestety nie mam zdjęcia, bo zanim zdążyłam zrobić fotkę to ciastek już nie było… om nom nom…  a opakowanie leżało w koszu. Wiem jednak, że są jeszcze 3 inne smaki Jeżyków w czekoladzie deserowej: cocoa, cafe i advocat. Mam nadzieję, że znajdę je, w którymś ze sklepów, bo mam wielką ochotę ich posmakować.

        Jedliście już kisiele Frugo a może nie przepadacie za deserami z paczki?

        Ho ho ho! Czy są tu grzeczne dzieci?

        Oczywiście, że tak! Wczesnym rankiem był u mnie św. Mikołaj i w moich pięknie wyczyszczonych butach zostawił mi podarunek :) Chcecie wiedzieć co takiego dostałam? Zaraz Wam powiem :) Otóż w Mikołajkowym prezencie otrzymałam Schwarzkopf 3 Weather Taft Heidi’s Heat Styles Heat Protection Spray Up To 220°C a po polsku spray do stylizacji – chroniący przed wysoką temperaturą do 220°C.


        Oprócz tego w butach znalazłam 2 woski w kształcie tarty Yankee Candle: Baby Powder oraz Christmas Cookie, o których marzyłam od jakiegoś czasu. 

         
        Dziękuję Mikołaju za pamięć i rewelacyjny prezent :*

        A Was odwiedził dziś św. Mikołaj? Pochwalcie się swoimi podarkami :)

        poniedziałek, 5 grudnia 2011

        Palmolive Bergamot & Verbena Refreshing & Aromatic Shower Gel

        Dziś recenzja na życzenie Malinowego Kuferka :)


        Nie będę ukrywać, że tytułowy żel pod prysznic kupiłam głównie dla wg mnie oryginalnego i rzadko spotykanego w tego typu kosmetykach zapachu, czyli bergamoty i werbeny. Poza tym jako wielbicielka herbaty earl Grey zawierającej aromat bergamotki nie mogłam nie wypróbować tego produktu. Połączenie to okazało się rewelacyjne – specyficzne i bardzo przyjemne. Ale zacznijmy od podstaw...

        Krótką informację od producenta oraz skład kosmetyku przedstawia zdjęcie poniżej:


        Żel idealnie spełnia się w swojej roli, czyli bardzo dobrze oczyszcza skórę. Pienić może nie pieni się jakoś szczególnie mocno, ale nie przeszkadza mi to. Nie podrażnia, nie wysusza, ale też nie nawilża skóry  – nie wymagam jednak tego od żelu pod prysznic, od tego są inne kosmetyki. Opakowanie o pojemności 250 ml jest estetyczne i funkcjonalne. Jeśli chodzi o wydajność to jest całkiem dobra. Konsystencja o przyjemnym, zielonym kolorze, nie jest ani gęsta ani rzadka dla mnie w sam raz.

        A teraz jeszcze kilka słów na temat zapachu, który mnie uwiódł ;) Aromat jest bardzo relaksujący, orzeźwiający i odprężający. Na skórze robi się jeszcze bardziej wyrazisty niż w opakowaniu. Zapach długo utrzymuje się na ciele. Dla mnie prawdziwy hit! Mam zamiar dokupić jeszcze mydło w płynie z tej samej serii i o tym samym zapachu – w obecnej gazetce drogerii Rossmann, obowiązującej od 2 do 15 grudnia znajdziecie je w cenie 5,89 zł. Obecnie używam mydła Palmolive Damask Rose & Musk róża damasceńska & piżmo – również przepięknie pachnie [opakowanie można zobaczyć TU], a w zapasach na swoją kolej czekają żele pod prysznic Palmolive Damask Rose & Musk róża damasceńska & piżmo oraz Warm Vanilla ciepła/rozgrzana wanilia – pokazywałam je TU

        Wszystkim niezdecydowanym lub szukającym oryginalnych zapachów żeli pod prysznic serdecznie polecam Palmolive Bergamot & Verbena Refreshing & Aromatic Shower Gel :)

        niedziela, 4 grudnia 2011

        Pomysł na prezent: karta podarunkowa Rossmann

        Karta podarunkowa drogerii Rossmann to według mnie świetny pomysł na prezent w zasadzie na każdą okazję – urodziny, imieniny, święta, ale również bez okazji i dla każdego ;) Ja w ciągu ostatniego roku wykorzystałam kilka takich plastikowych kart – niektóre wygrałam w konkursach, a inne dostałam w prezencie :)


        Jakie są plusy takiego upominku? Przede wszystkim jest on praktyczny, wygodny i nowoczesny.  Nie stoimy przed problemem wyboru odpowiedniego prezentu oraz nie mamy obaw, czy wypada wręczyć gotówkę. Po więcej informacji odsyłam Was na stronę http://www.rossnet.pl/kartapodarunkowa, gdzie dostępny jest regulamin określający szczegółowe zasady korzystania z tej formy płatności. Oczywiście karta podarunkowa Rossmann to tylko jedna z wielu dostępnych na rynku. Podobne znajdziecie w H&M, Reserved, empik, Media Markt, Decathlon i wielu innych sklepach, sieciówkach, więc nie tylko kosmetyki wchodzą w grę. Ja osobiście bardzo polecam karty podarunkowe, bo to fajna sprawa!


        Przy okazji głównego tematu pokażę Wam, co dzięki karcie Rossmann o wartości 50 zł nabyłam podczas ostatnich zakupów:
        • Original Source Raspberry & Vanilla Milk żel pod prysznic – NOWOŚĆ
        • Rimmel Volume Flash Scandaleyes Mascara + Rimmel Gentle Eye Make Up Remover płyn do demakijażu
        • Rival de Loop 4w1 roll-on pod oczy, z kofeiną i wyciągiem z kasztanowca


        Kwotę, która została na karcie, wykorzystam na zakup pozostałych dwóch z trzech nowych żeli pod prysznic Original Source – Chocolate & Orange oraz Chocolate & Mint – bosko pachną ♥

        Do Super-Pharm co prawda karty podarunkowej nie dostałam, ale dzięki programowi lojalnościowemu LifeStyle, którego jestem członkinią oraz indywidualnym kuponom rabatowym, które z każdą gazetką zmieniają się, kupiłam
        • L’biotica Biovax Latte Intensywnie regenerujący szampon odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne.
        Z promocji, ale nie z kuponów LS, wzięłam 
        • delikatną emulsję do demakijażu 3w1 Eveline bioHyaluron 4D
        a na koniec zakupów miły pan kasjer zaproponował
        • AA Ciało Spragnione Jedwabisty żel do mycia ciała w super cenie 3,99 zł. 


        Nie podaję cen [oprócz żelu AA], ponieważ większość produktów była w promocji w poprzednich, nieobowiązujących już dziś ofertach gazetkowych Rossmanna i Super-Pharm – nie wiem, ile te kosmetyki kosztują obecnie.

        Ostatnie 2 rzeczy, które Wam dziś pokażę to kosmetyki z długo i mocno wyczekiwanej edycji limitowanej essence – vampire’s love. Są to:
        • shimmer powder puder rozświetlający 01 lil’ vampire oraz 
        • blush gelee/jelly blush róż w żelu 01 bloody mary


        Pozostałe produkty limitki mimo że dostępne w 100% ilości – byłam pierwszą osobą, która coś z tej limitowanki kupiła – nie urzekły mnie. Tak więc wyszłam z Drogerii Natura szczęśliwa, że mam to co chciałam :)

        Zapraszam na jutrzejszą recenzję Palmolive Bergamot & Verbena Refreshing & Aromatic Shower Gel bergamota & werbena orzeźwiający & aromatyczny żel pod prysznic.

        sobota, 3 grudnia 2011

        Żegnaj listopadzie, czyli czas na kolejne zużyciowe podsumowanie...

        Dziś mamy trzeci dzień grudnia. Do wigilijnej gwiazdki zostały 3 tygodnie. Czyż to nie piękna wiadomość? Pewnie, że tak! Listopad w tym roku minął mi niespodziewanie szybko i o tyle przyjemnie, że pogoda była zaskakująco dobra jak na tę porę roku. Wróćmy jednak do zużyć, które miały miejsce w minionym miesiącu:
        • Luksja Creamy Rose Petal & Milk Proteins żel pod prysznic 500 ml – zdjęcia brak, ponieważ TŻ pospieszył się z wyrzuceniem pustego opakowania, ale gdyby ktoś nie wiedział, o jaki żel chodzi, to można go zobaczyć TU
        • Palmolive Bergamot & Verbena Refreshing & Aromatic Shower Gel  bergamota & werbena orzeźwiający & aromatyczny żel pod prysznic 250 ml
        • Joanna KoroLOVE mydło w płynie o zapachu alg morskich 500 ml
        • L’Oreal Paris Elseve Volume Collagene szampon nadający objętość włosy cienkie, bez objętości 400 ml


        Tradycyjnie już przy tego rodzaju notkach zwracam się do Was z prośbą – jeśli chcielibyście przeczytać recenzję któregoś w wymienionych wyżej produktów proszę o komentarz na ten temat – postaram się spełnić życzenie :)

        czwartek, 1 grudnia 2011

        Prezenty od sieciówek

        W grudniowym numerze Avanti znajdziecie prezent od H&M – kartę podarunkową o wartości 20 PLN, którą można wykorzystać w dniach od 15 do 23 grudnia 2011 r. Koszt gazety to 5,50 zł. W wydaniu za 4,50 zł zniżki nie ma! Oprócz karty w środku znajdziecie również próbkę podkładu L’Oreal Paris Infallible Make-up, starter Heyah, katalog Apart Kolekcja dla Niej oraz aktualną do dziś gazetkę drogerii Rossmann.

        Avanti, katalog Apart, gazetka drogerii Rossmann

        karta podarunkowa H&M

        próbka podkładu L’Oreal Infaillible Make-up

        W perfumeriach Douglas dostępny jest drugi numer ich bezpłatnego magazynu – bez próbek, ale za to z dużą ilością pomysłów i inspiracji na kosmetyczne i zapachowe prezenty świąteczne oraz nowości, które pojawiły/pojawią się na rynku. 


        Na fanapage sklepu House na portalu facebook można pobrać kupon -40% na całą kolekcję [oprócz kolekcji na licencji] – zniżka obowiązuje od 2 do 4 grudnia. Cropp dla swoich fanów również przygotował rabat a mianowicie -70% na drugą rzecz – kupon ważny od 1 [od dziś] do 4 grudnia dostępny jest na facebooku.

        Korzystacie z takich form promocji, jakie oferują sieciówki? Ja bardzo często – jutro wybieram się na zakupy ;)

        Świeczkowo-zapachowo cz. 2

        Dziś trochę na temat innych niż świece artykułów, które odpowiadają w moim domu za zapachy ;)

        WODY DO PRASOWANIA. Wody do prasowania ma w swojej ofercie Pachnąca Szafa i nie wiem, jak teraz, bo nie mam styczności z tą firmą, ale parę ładnych lat temu podobny produkt oferował Avon. Kilka dni temu zużyłam 500 ml opakowanie wody Paris Paris, a dzięki fajnej promocji, którą można od czasu do czasu znaleźć w Super-Pharm, w zapasie mam jeszcze 1 butelkę wyżej wspomnianego zapachu oraz Orient Express i Zanzibar. Tak jak już kiedyś pisałam, z produktu korzystam przy prasowaniu ręczników i pościeli. Zapach utrzymuje się w tkaninie bardzo długo, jest przyjemny i relaksujący.


        WORECZKI ZAPACHOWE. O woreczkach zapachowych z Pachnącej Szafy pisałam już dwa razy – TU i TU. W lnianym woreczku umieszczono wiórki bukowe, które pachną różnymi aromatami – obecnie posiadam: Cyprysową Aleję, Bergamotkowe Orzeźwienie i Cedrowy Płomień. Woreczki wiszą w szafie i szafkach z ubraniami. Zapach jest trwały – wspomniany już Cedrowy Płomień, który kupiłam w połowie września, nadal wisi w szafie i pachnie – co prawda teraz już znacznie mniej intensywnie niż na początku, ale nadal go czuć.

        SASZETKI DO SZAFY, SAMOCHODU I TOREBKI. W przypadku tych artykułów również postawiłam na markę Pachnąca Szafa, ponieważ inne, których używałam okazywały się bublami – zapachy były mało intensywne, szybko przestawały pachnieć. W ofercie Pachnącej Szafy można znaleźć wiele różnych aromatów – dla każdego co innego ;)

        PASTYLKI DO ODKURZACZA. Sprawa z pastylkami jest bardzo prosta. Na początku odkurzania odkurzacz wciąga taką pastylkę do worka a potem w czasie odkurzania powietrze, które wydostaje się ze sprzętu wypełnia pomieszczenie zapachem. Krótko mówiąc: przyjemne z pożytecznym :) W tej chwili używam pastylek, które kupiłam w promocji w Biedronce – niestety nie mam już opakowania, a marki, ani nazwy producenta nie pamiętam. Nie kosztowały więcej niż 3 zł, pachną kwiatowo, są trwałe – jedna pastylka starcza na okres wypełniania się kurzem worka o małej pojemności. 

        ŚWIECZNIKI, OSŁONKI NA PODGRZEWACZE. Zazwyczaj świece takie jak te, o których pisałam w cz. 1, nie potrzebują świeczników, ponieważ są umieszczone w mniej lub bardziej efektownych, szklanych słoiczkach. Po wypaleniu taki słoiczek oczyszczam z resztek wosku, myję i mam gotową osłonkę na podgrzewacz :) Tym oto prostym sposobem dorobiłam się kilku takich naczynek, a kilka innych kupiłam w drogerii Rossmann za niewielkie pieniądze.


        ZAKOŃCZENIE. Mam nadzieję, że moja dwuczęściowa notatka nie znużyła nikogo za bardzo ;) Może skusiłam kogoś na zakup świecy lub innej rzeczy, o której pisałam? Chętnie przeczytam wpisy o takiej tematyce na Waszych blogach :) Pozdrawiam. PCS