Translate

czwartek, 19 stycznia 2012

Maybelline Dream Bouncy Blush róż

Na samym początku chcę zaznaczyć, że żadne z zamieszczonych tu zdjęć nie do końca oddaje rzeczywistego koloru różu Maybelline Dream Bouncy Blush - ewentualnie ostatnie... Niestety mój aparat ma trudności z uchwyceniem barw róży, rozświetlaczy i pomadek, o czym już nie raz mogłam się przekonać. Dodając do tego brak dobrego światła - na zdjęciach wychodzi to co wychodzi, czyli jedna wielka lipa :( W dzisiejszym wpisie brakuje też dobrego zdjęcia [to, które wstawię w dalszej części jest brzydkie, ale tak jak pisałam jako jedyne w miarę prawdziwie oddaje faktyczny kolor różu], jak kosmetyk wygląda na skórze, bo jak się okazuje nie tylko aparat mnie nie lubi, ale również 2 komplety akumulatorów, które akurat w czasie ‘sesji’ musiały rozładować się na amen. Tu w zasadzie powinnam skończyć dzisiejszą notkę, bo na co komu recenzja z fatalnymi zdjęciami, ale stwierdziłam, że pokażę to co mam. Tak więc zapraszam.

Kilkanaście dni temu trafiłam na Allegro na aukcję, na której oferowano nowość od Maybelline a mianowicie róż Dream Bouncy Blush, który na początku tego roku pojawił się w USA. Szybko przeczytałam opis przedmiotu, przejrzałam zdjęcia – stwierdziłam, że kolor jest jak najbardziej godny mojego zainteresowania, cena niezwykle kusząca, bo razem z kosztami przesyłki wynosiła niecałe 14 zł. Kliknęłam, zapłaciłam, czekałam na przesyłkę. W oczekiwaniu na zamówienie postanowiłam sprawdzić, czy w sieci dostępne są swatches tego kosmetyku. W tym celu weszłam jeszcze raz na aukcję, by sprawdzić nazwę odcienia i tu zaczyna się cała historia… W opisie podany jest kolor: 50 plum wine oraz dopisek, że jest on jasnoróżowy… Nie wiem, czemu wcześniej nie skojarzyłam tych dwóch informacji – jak plum wine może być jasnoróżowy?! Niby angielski znam na całkiem dobrym poziomie, czytać ze zrozumieniem też potrafię, a tu takie coś – wstydź się Pink Caster Sugar! Róż w końcu dotarł do mnie i z wielką niepewnością otwierałam kopertę, by sprawdzić, czy będzie tam plum wine, który szczerze mówiąc zupełnie by mi nie odpowiadał, czy jasnoróżowy, na który czekałam. I tu znowu element zaskoczenia ponieważ: sam róż jest rzeczywiście jasnoróżowy a na naklejce z informacją o kolorze jest napisane: 50 plum wine – prawie jak 2 w 1 ;)


Tutaj i tu możecie zobaczyć, jak wyglądają wszystkie odcienie Maybelline Dream Bouncy Blush. Patrząc na te zdjęcia stwierdzam, że posiadam 40 pink plum ewentualnie 05 fresh pink – bardziej skłaniam się jednak ku temu pierwszemu. Co zauważyłam, jeśli chodzi o opakowanie – nie ma na nim żadnej informacji na temat terminu przydatności. Zastanawiam się zatem, czy w moje ręce trafiła podróbka z nielegalnej produkcji czy mój róż pochodzi ze źle fabrycznie oznakowanej/oklejonej, ale mimo wszystko oryginalnej partii?


Po tym jakże długim i nudnym początku czas napisać coś więcej o samym produkcie. Opakowanie wykonane jest z plastiku – raczej mało wytrzymałego. Wypraska, w której umieszczono 6 g kosmetyku ma ok. 3,5 cm średnicy. Konsystencja różu jest, jak pisze producent, lekka jak proszek/puder i wtapia się w skórę, jak krem. Myślę, że bardzo trafne w tym przypadku jest określenie plastelina, którego użyła jedna z youtubowiczek.



Przyznam szczerze, że użyłam tego różu na razie tylko 2 razy, ale myślę, że mogę już co nieco o nim napisać. Do aplikacji używam palców. Efekt jest bardzo delikatny i naturalny. Wykończenie jest miękkie, satynowe. W ciągu dnia zanika  – wymaga poprawek. Nie podkreśla porów, więc za to plus. Jak na razie niczym mnie ten wynalazek nie zachwycił i wiem, że spokojnie mogłabym się bez niego obejść.


Mam nadzieję, że mój wpis mimo wszystko okaże się dla którejś z Was przydatny. A może posiadacie ten produkt i podzielicie się ze mną swoją opinią na jego temat?

5 komentarzy:

  1. widziałam tę aukcję, ale plum w nazwie mnie odstraszyło ;P ciekawe czy będzie dostępny w polsce. na żywo łatwiej by mi było wybrać kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena bardzo przystępna :). Ładny kolor, choć ze śliwką niewiele ma wspólnego

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolor trochę taki barbie'owy ;) Ale konsystencja wydaje się bardzo przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @sia i zoila - ja wcale nie chciałam dostać plum wine - chciałam kolor ze zdjęcia na aukcji :)

    @snow, lubię barbie'owe róże na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania postów :)
Jeśli zadasz pytanie odpowiedź na nie znajdziesz pod Twoim wpisem w komentarzach.
---------------------------------------------------------------------------------
KOMENTARZE TYPU: 'FAJNY BLOG. OBSERWUJĘ. ZAPRASZAM DO MNIE' ORAZ MAJĄCE NA CELU AUTOPROMOCJĘ BĘDĄ USUWANE.