Translate

środa, 29 lutego 2012

TAG: 7 grzechów głównych

Do zabawy zaprosiła mnie snow :)

Zasady:
1. Odpowiedz na 7 pytań.
2. Utwórz osobny post na swoim blogu z informacją kto Cię oTAGował.
3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom.

1. CHCIWOŚĆ: Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz.

Jeśli nie brać pod uwagę perfum to najwięcej kosztowały tusze do rzęs: Max Factor False Lash Effect, L’Oreal Volume Million Lashes i podkład L’Oreal Paris Lumi Magique Light Infusion Foundation. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadam to maseczka Rival de Loop ;)

2. GNIEW: Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?

Nienawidzę to za dużo powiedziane, ale na pewno nie lubię się z mascarami Maybelline – nie ze wszystkimi, ale z większością, których używałam. Poza tym nie lubię balsamów do ciała, które długo się wchłaniają, długo wysychających lakierów do paznokci oraz kosmetyków w niefunkcjonalnych, niewygodnych w użyciu opakowaniach. Uwielbiam za to wspomniany już tusz do rzęs Max Factor False Lash Effect, skutecznie działające i ładnie pachnące kosmetyki pielęgnacyjne oraz perfumy. Kosmetyk najtrudniejszy do zdobycia? Róż z limitowanej edycji essence – cute as hell... Najpierw [trzymając go już w dłoni] stwierdziłam, że nie potrzebuję takiego koloru, a gdy po jakimś czasie zmieniłam zdanie to okazało się, że już nigdzie nie mogę go znaleźć. Tak, wiem, bywają na Allegro, ale przepraszam, za taką cenę to ja podziękuję ;)

3. OBŻARSTWO: Jakie produkty kosmetyczne są według Ciebie najpyszniejsze?

Jestem osobą, która zwraca bardzo dużą uwagę na zapachy kosmetyków, dlatego wybieram głównie takie, które ładnie pachną. Obecnie za najpyszniejszy mogę uznać zapach mydła w płynie Original Source Raspberry & Vanilla Milk, które przywodzi mi na myśl smak i zapach karmelków truskawkowo-śmietankowych Alpenliebe…
 
4. LENISTWO: Których produktów nie używasz z lenistwa?

Trudno mi zmotywować samą siebie do codziennego używania balsamu do ciała.

5. DUMA: Które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?

Ulubione perfumy i tusz do rzęs!

6. POŻĄDANIE: Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?

Nie rozumiem, jaki związek z TAGiem ma to pytanie… ;) A czego ja obecnie pożądam? Pędzli Hakuro ;)

7. ZAZDROŚĆ: Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?

Uwielbiam wszelkiego rodzaju prezenty :D Ale jeśli miałabym wybrać z kosmetyków to na pewno byłyby to mascary oraz perfumy ;)

Do zabawy zapraszam wszystkich, którzy mają ochotę odpowiedzieć na ten TAG :)

poniedziałek, 27 lutego 2012

L’Oreal Paris Elseve Total Repair 5 Instant Miracle Natychmiastowa Moc – Kuracja Regenerująca włosy zniszczone

Kurację kupiłam w drogerii Rossmann. Tuba o pojemności 200 ml w promocji kosztowała 14,99 zł, cena regularna to 19,99 zł. 


Dla zainteresowanych wklejam zdjęcia z informacjami od producenta oraz składem – przepraszam za odbijający się w opakowaniu aparat i moje dłonie, ale taki już ‘urok’ lustrzanych powierzchni ;)





Produkt stosuję od miesiąca. Wg mnie można go zaliczyć do kategorii odżywek a nie masek. Kosmetyk ma odpowiednią konsystencję – nie jest ani za rzadka ani zbyt gęsta. Dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa z nich, dobrze się spłukuje. Zgodnie z tym, co zaleca producent kuracji nie trzeba pozostawiać na włosach tylko spłukać od razu – efekt jest natychmiastowy. Muszę przyznać, że ja trzymam ją na włosach ok. 2 minut i dopiero wtedy zmywam. Odżywka przyjemnie pachnie – wg mnie słodko-kwiatowo, nie obciąża włosów, nie przyspiesza ich przetłuszczania. Włosy są gładkie, nie plączą się, dobrze się rozczesują. Po dłuższym stosowaniu rzeczywiście można zauważyć, że błyszczą i przede wszystkim są odżywione i zregenerowane.


Produkt umieszczony jest w estetycznym opakowaniu o delikatnie różowej, lustrzanej powierzchni, która nie sprawdza się przy robieniu zdjęć ;) Wygodnie dozuje się z niego odżywkę.

Podsumowując: kuracja jak na produkt drogeryjny jest bardzo wysokiej jakości, warta zarówno ceny promocyjnej, jak i regularnej.

niedziela, 26 lutego 2012

Moje ostatnie zdobycze


Po TYM jakże zachęcającym wpisie na blogu Jofki postanowiłam kupić Isana Body Butter Walnussmilch Limitierte Edition masło do ciała orzech włoski i mleko limitowana edycja. Cena regularna jak najbardziej zachęcająca, bo jedyne 4,49 zł za 200 ml! Co do właściwości pielęgnacyjnych na razie się nie wypowiem – muszę najpierw zużyć niedawno otwarty balsam do ciała. Dodam tylko, że w ‘moim’ Rossmannie masełek jest pod dostatkiem – chyba nie cieszą się zainteresowaniem innych klientów ;)


Z obecnej oferty promocyjnej ww. drogerii [obowiązującej do 28 lutego] skusiłam się na Lirene Dermoprogram Pielęgnacja Oczyszczająca płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu z witaminą C. Cena promocyjna 10,99 zł za 200 ml, cena regularna 12,99 zł. Zobaczymy, czy się sprawdzi…
Zachwycona zapachem [trochę mniej wydajnością] mydła w płynie Original Source Raspberry & Vanilla Milk dokupiłam jeszcze wersję White Pear & Avocado – brak zdjęcia – zapomniałam o sfotografowaniu mydełka :( Do 28 lutego każdy produkt OS jest w promocji. Żele pod prysznic i płyny do kąpieli kosztują 6,99 zł [cena regularna 9,99 zł], natomiast mydła w płynie 5,59 zł [cena regularna 7,99 zł].


W H&M zdecydowałam się na zestaw 3 lakierów: Metallic Grey, Metallic Blue i Spark Me Up. Cena to 14,99 zł – nie przekroczyłam granicy 15 zł, o której pisałam TU ;) Do wyboru jest jeszcze jeden zestaw kolorystyczny: czerwony-pudrowy róż-cielisty beż. We wtorek wrócę do H&M po dwie upatrzone dziś rzeczy z nadzieją, że znajdę również trzy inne, które na razie widziałam tylko na stronie sieciówki :|


A dziś wieczorem obejrzę zamówiony na empik.com film produkcji BBC, czyli ekranizację książki Jane Austen Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice. Jestem fanką Pana Darcy’ego, w którego rolę wciela się Colin Firth :) DVD obecnie kosztuje 23,49 zł, cena regularna 24,99 zł.


To tyle jeśli chodzi o moje ostatnie zdobycze. Jutro zapraszam na recenzję L’Oreal Paris Elseve Total Repair 5 Instant MiracleNatychmiastowa Moc – Kuracja Regenerująca włosy zniszczone. Miłej niedzieli :)

piątek, 24 lutego 2012

Clean&Clear morning energy shine control tonik do twarzy

Tonik dostałam jako gratis do zakupów w drogerii Rossmann. Jego cena regularna to 11,99 zł za 200 ml.


Krótka informacja od producenta oraz skład:



Kosmetyk zawiera trawę cytrynową i ekstrakty z owoców, dzięki czemu zapach alkoholu nie jest aż tak bardzo wyczuwalny – przynajmniej ja go tak mocno nie czuję. Dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry z brudu, tłuszczu i innych zanieczyszczeń pomimo tego nie zaryzykowałabym codziennego używania tego toniku. Po zastosowaniu daje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry. Nie matuje, nie zapobiega błyszczeniu się. Mam wrażenie, że wręcz wzmaga produkcję sebum. Plusem jest dość dobra wydajność oraz estetyczne opakowanie. Podsumowując: moja skóra nie potrzebuje aż tak mocnych wrażeń, jakie serwuje ten tonik.

czwartek, 23 lutego 2012

Schwarzkopf Gliss Kur Hair Repair with precious care-oils daily oil elixir suppleness & shine very damaged, dry hair eliksir z olejkiem pielęgnacyjnym do codziennego stosowania miękkość i połysk bardzo zniszczone, suche włosy

Eliksir kupiłam w drogerii Rossmann w połowie listopada 2011 r. W promocji kosztował wówczas ok. 23 zł, cena regularna to ok. 28 zł.


Informacje od producenta oraz skład produktu znajdziecie na zdjęciach poniżej:




Opakowanie ma pojemność 75 ml. Eliksir można używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia.

Produkt można, zgodnie z tym co podaje producent, stosować na 3 sposoby [patrz: zdjęcie trzecie]. Ja używam go po myciu oraz na suche włosy jako wykończenie. Od razu muszę zaznaczyć, że moje włosy nie są zniszczone ani suche, ale uważam, że zawsze mogłyby być w jeszcze lepszym stanie, dlatego też 2 razy w tygodniu używam tego kosmetyku. Nakładam go w środkowej części włosów oraz na końcówki. Eliksir ma gęstą konsystencję i jest w intensywnie żółtym kolorze. Pięknie pachnie – zapach dość długo utrzymuje się na włosach. 


Produkt zamknięty jest w wygodnym opakowaniu z dozownikiem – po zakupie zdziwiło mnie, że nie ma żadnej zatyczki = pewnie będzie problem z tym, żeby nie wylewał się w kosmetyczce np. w czasie podróży. Absolutnie nic takiego nie ma miejsca – po przekręceniu w odpowiednią stronę dozownik blokuje się i nic bez naszej wiedzy nie wydostanie się na zewnątrz. Chyba, że zapomnimy o zablokowaniu… ;) Porcja z jednego wyciśnięcia pompki w przypadku moich włosów zupełnie wystarcza. Eliksir szybko się wchłania. Nie pozostawia na włosach tłustej warstwy, nie obciąża ich, nie powoduje szybszego przetłuszczania. Włosy są gładkie, miękkie, jedwabiste w dotyku i pięknie błyszczą. Produkt ułatwia rozczesywanie włosów. Czy intensywnie odżywia i pielęgnuje tak jak obiecuje producent? Tak, ale raczej nie jest to działanie intensywne. Myślę, że warto wypróbować Schwarzkopf Gliss Kur eliksir – cena może do najniższych nie należy, ale jest adekwatna do jakości jaką otrzymujemy. Polecam!

poniedziałek, 20 lutego 2012

TAG: 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć...


Zasady:
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki (akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:

- mają tańsze odpowiedniki
- są przereklamowane
- amatorkom są niepotrzebne
- bo to sposób na niepotrzebne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór

- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek

Do zabawy wprosiłam się sama - Kolorowy Pieprz miała fajny pomysł na ten TAG :)

Moje typy:

1. paletki cieni Sleek - ze wszystkich dostępnych paletek wybrałabym dosłownie kilka kolorów cieni, których bym używałam. Reszta zupełnie mnie nie interesuje, nie zachwyca.

2. lakiery do paznokci droższe niż 15 zł - w mojej 'kolekcji' nie znajdziecie lakieru, który kosztowałby więcej niż 10 zł. 15 zł to granica, której nie zamierzam przekraczać - zbyt szybko nudzą mi się kolory lakierów i wydawanie na nie większej ilości gotówki jest wg mnie zupełnie zbędne - tym bardziej, że Wibo, Lovely, czy essence zaspokajają moje potrzeby lakierowe ;)

3. kosmetyki z katalogów, czyli Avon i Oriflame - przyznaję, że jeszcze jakieś 10 lat zamawiałam kosmetyki tych marek - najczęściej były to żele pod prysznic i płyny do kąpieli, czasem cienie do powiek, kredki do oczu, pomadki. Niestety, nie do końca przekonałam się do tych produktów i dałam sobie z nimi spokój.

4. beauty blender - ten punkt jest nieco przewrotny, ponieważ bb chciałabym mieć, ale tylko w przypadku, gdy jego cena byłaby 4 razy niższa. Obecnie używam podróbki/zamiennika i to mi wystarczy ;)

5. płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O - tu, tak jak w przypadku beauty blendera, głównym powodem, dla którego nie chcę mieć tego kosmetyku jest cena. Z powodzeniem znajduję bardzo dobrej jakości płyny micelarne z niższego przedziału cenowego i im jestem wierna.

Do zabawy zapraszam wszystkich tych, którzy tak jak ja, mają ochotę odpowiedzieć na ten TAG :)

piątek, 17 lutego 2012

Różowe jajko i nowy podkład L’Oreal Paris Lumi Magique Light Infusion Foundation C4 Rose Beige


Kultowy beautyblender… Po obejrzeniu wielu filmików urodowych na youtube, przeczytaniu równie wielu opinii na blogach, po wszystkich ochach i achach, pomyślałam, że fajnie byłoby móc przetestować tę słynną różową gąbeczkę w kształcie jajka. Niestety cena oryginału skutecznie powstrzymała mnie od zakupu – 100 zł to dużo – nawet za spełnienie obietnicy makijażu w jakości High Definition. Z pomocą przyszło Allegro oraz aukcja z Beauty Blending Sponge, czyli krótko mówiąc: z podróbką, kopią, zamiennikiem, dupem* bb w cenie 4 razy mniejszej niż w przypadku oryginalnego jajka. Czy moja BBS dorówna jakością i działaniem bb? Tego niestety nie będę mogła stwierdzić z oczywistych względów, ale mam nadzieję, że będę z niej zadowolona… ;)

Beauty Blending Sponge

Aby móc używać wyżej wspomnianej gąbeczki potrzebny jest podkład… W kosmetyczce jakiś by się znalazł, ale czemu by nie wypróbować czegoś nowego? Wybór padł na nowość L’Oreal Paris Lumi Magique Light Infusion Foundation podkład rozświetlający w odcieniu C4 Rose Beige, który po pierwszym użyciu zostawił bardzo pozytywne wrażenia. Do 28 lutego w Rossmannie możecie kupić ten kosmetyk w promocyjnej cenie 46,99 zł [cena regularna 55,99 zł] - do wyboru 7 odcieni: C2 Rose Porcelain, C4 Rose Beige, C5 Rose Sand, N3 Pure Linen, N4 Pure Beige, W5 Gold Sand, W6 Gold Camel.

L’Oreal Paris Lumi Magique C4 Rose Beige

Za jakiś czas podzielę się z Wami swoją opinią na temat obu produktów.

* niepotrzebne skreślić

poniedziałek, 13 lutego 2012

Biały Jeleń, Rival de Loop, Skarb…

…, czyli 3 rzeczy, które znalazły się w moim koszyku w czasie wczorajszej wizyty w drogerii Rossmann.

Żel do higieny intymnej Lactacyd Femina acti-fresh, który obecnie używam, powoli się kończy – w zasadzie zostało już tylko kilka kropel na dnie opakowania. Postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od produktów z rodziny Lactacyd i zdecydowałam się na hipoalergiczny żel do higieny intymnej z aloesem Biały Jeleń. Opakowanie o pojemności 500 ml kosztuje 6,39 zł. Mam nadzieję, że będę zadowolona z jego działania.


Rival de Loop Hydro. Feuchtigkeitsarme Haut. Pflegekapseln. Ginkgo & Vitamin E. 7 Stuck – 1 Woche. Kuracja pielęgnacyjna w ampułkach. Witamina E i ekstrakt z Ginkgo (miłorząb japoński). Kuracja tygodniowa – 7 sztuk. Słynne rybki :) Mam je po raz pierwszy. Wiele dobrego o nich czytałam i postanowiłam sprawdzić, czy i u mnie dadzą oczekiwany efekt. Ampułki są obecnie w promocji [cała gazetka do obejrzenia TU] i kosztują 5,99 zł – cena regularna to 6,99 zł.

 
Przy kasie wyłożony był lutowy nr magazynu Skarb. Wewnątrz wydania przede wszystkim artykuły związane z jutrzejszymi Walentynkami, nowości, które pojawiły/pojawią się w Rossmannie, próbka Nivea Body regenerującego balsamu do ciała SOS, konkursy organizowane na stronie www.rossnet.pl oraz krzyżówka z fajną nagrodą – perfumy Beyonce Pulse.



Dajcie znać, czy używałyście któregoś z moich nowych nabytków i jakie są Wasze opinie na ich temat. Pozdrawiam :)

niedziela, 12 lutego 2012

Max Factor Max Effect Mini Nail Polish 19 Deep Grey lakier do paznokci

Przepraszam wszystkie zainteresowane osoby za to, że tak długo musiały czekać na obiecane zdjęcia lakieru Max Effect Mini Nail Polish 19 Deep Grey na paznokciach. 


Przy okazji zdjęć postanowiłam krótko zrecenzować produkt. Zacznę od tego, że na etykietce brakuje informacji na temat pojemności, ale znalazłam w Internecie informację, iż wynosi ona 4,5 ml. Kosmetyk został wyprodukowany we Francji. Można go używać przez 36 miesięcy od chwili otwarcia. Z tego co się orientuję cena sklepowa to ok. 18-20 zł. W buteleczce lakier ma ciemny, wpadający w czerń, grafitowy kolor z mnóstwem maleńkich srebrnych drobinek. Na paznokciach, w zależności od kąta padania światła, te drobinki są bardziej lub mniej widoczne – z większym wskazaniem na ‘mniej’. Lakier szybko wysycha, ma wg mnie odpowiednią konsystencję – ani zbyt gęstą ani zbyt rzadką. Wystarczą 2 warstwy do pełnego pokrycia płytki paznokcia. Pędzelek jest mały, krótki, ale mimo to dość wygodnie się nim posługuje, nie smuży.


Jak zwykle proszę nie zwracać uwagi na skórki wokół paznokci oraz wszelkie niedociągnięcia w nałożeniu lakieru…

 
Niestety lakier jest krótkotrwały. Już po jednym dniu starł się na końcówkach. Odpryski są niewielkie, głównie zauważyłam wspomniane ścieranie się, które po dwóch dniach wygląda tak nieestetycznie – zwłaszcza, że jest to ciemny kolor, że trzeba szybko zabrać się za zmywanie. Na szczęście nie ma z tym większego problemu, aczkolwiek trochę więcej czasu trzeba poświęcić na dokładne oczyszczenie skórek. Mnie Deep Grey na moich paznokciach nie zachwycił – być może dlatego, że jeszcze bardziej uwypukla niekoniecznie ładny kształt płytek, a może też dlatego, że zazwyczaj nie maluję paznokci w tak ciemnych barwach. Uważam, że cena jest zupełnie nieadekwatna do jakości tego produktu. Cieszę się, że lakier dostałam w ramach nagrody i dzięki temu mam okazję go przetestować, bo sama raczej nie pozwoliłabym sobie na jego zakup – szkoda byłoby mi wydać na niego kasę.

wtorek, 7 lutego 2012

O tym co poprawia mi humor w zimowe dni

Co jak co, ale zima nie jest moją ulubioną porą roku. Śnieg, oblodzone chodniki, mrozy to zdecydowanie nie dla mnie. Odliczam dni do wiosny i poprawiam sobie zimowy humor małymi przyjemnościami. Do pierwszych z nich należą pyszne owocowe herbatki. Ostatnio kupiłam Vitax Superfruits żurawina & acerola oraz malina & granat. Obie wersje aromatycznie pachną i wyśmienicie smakują. Opakowania zawierają po 15 kopertek i w hipermarkecie Real kosztują 4,99 zł. 



Drugą przyjemnością są długie, relaksujące kąpiele z dodatkiem soli do kąpieli. Ostatnio w drogerii Rossmann trafiłam na 2 nowości wśród tego typu kosmetyków marki Wellness & Beauty. Zdecydowałam się na wersję fiołek i czerwona koniczyna, druga nowość to melisa i jałowiec. Saszetka o pojemności 80 g kosztuje 2,59 zł i wg informacji od producenta wystarcza na jedną pełną kąpiel – mi spokojnie wystarcza na 2 razy ;) Sól jest drobna i szybko rozpuszcza się w wodzie. Pachnie słodko, kwiatowo – zapach jest przyjemny i relaksujący.



Po kąpieli, otulona ciepłym, puchatym kocem oddaję się lekturze. Właśnie zaczynam czytać książkę pożyczoną od mojej S., czyli Niedokończone opowieści autorstwa J. R. R. Tolkiena


A Wy lubicie zimę?

poniedziałek, 6 lutego 2012

Ogłoszenia paraf... kosmetyczne

Ogłoszenie nr 1:
Pamiętacie musujące kule do kąpieli Body Club fizzing bath bomb dostępne jakiś czas temu w Biedronce? Jeśli nie to zerknijcie TU i TU :) Dla osób, które nie miały okazji kupić kul, a bardzo chciałyby nadrobić zaległości ogłaszam iż będzie taka możliwość. Od 9 do 22 lutego w Drogerii Natura wspomniane produkty będą dostępne w promocyjne cenie 4,99 zł [cena regularna 7,99 zł].

Ogłoszenie nr 2:
Zastanawiam się nad zakupem pędzla do podkładu. Postawiłam na markę Hakuro. Teraz tylko pytanie: który pędzel lepszy: H50 czy H51? Będę wdzięczna za wszelkie sugestie i podpowiedzi :)

niedziela, 5 lutego 2012

TAG: nigdy nie wychodzę z domu bez...


Zostałam oTAGowana przez nikki :)

Zasady:
1. Podaj 5 produktów kosmetycznych, łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie "must have" na wyjście (można dołączyć zdjęcie).
2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją kto Cię otagował.
3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom.

Oto lista 5 kosmetyków, bez użycia których nie wychodzę z domu – wymienione marki/firmy to te, których obecnie używam najczęściej:

1. krem do twarzy – Pollena-Ewa Eva Natura Zioła Polskie krem intensywnie nawilżający na dzień i na noc z ekstraktem z melisy – wiem, że na obecną pogodę ten krem jest zbyt lekki, ale praktycznie poruszam się tylko samochodem – kontakt z zimową aurą mam jedynie w czasie przejścia od samochodu do sklepu/urzędu/kina czy innego lokalu, ale generalnie czy to latem czy zimą nie wychodzę z domu bez nałożenia kremu na twarz

2. kredka do oczu – Catrice Kajal Designer kredka do oczu z gąbeczką – odpowiedzialna za czarne kreski na powiekach

3. tusz do rzęs – L’Oreal Volume Million Lashes Extra Black – wytuszowane rzęsy są u mnie obowiązkowe nie tylko na wyjścia, ale także wtedy gdy cały dzień jestem w domu, snuję się po nim w piżamie, czy zajmuję się sprzątaniem, praniem, gotowaniem – rzęsy podkreślone mascarą to mój znak rozpoznawczy ;)

4. rozświetlacz i róż – essence crystalliced liquid highlighter rozświetlający fluid na twarz i dekolt – uwielbiam rozświetlacze i efekt, jaki można nimi uzyskać oraz Bourjois pastel joues blusher 95 rose de jaspe [tester] i 33 lilas d’or – obu używam równie często, pięknie podkreślają moje kości policzkowe

5. perfumy – Rihanna Reb’l fleur – powiem tylko jedno: kocham perfumy

TAG: nigdy nie wychodzę z domu bez...

Do zabawy zapraszam:

Pozdrawiam :)

sobota, 4 lutego 2012

Nagroda-niespodzianka od Max Factor

W czwartek do moich drzwi zapukał kurier, który dostarczył mi przesyłkę z nagrodą-niespodzianką od Max Factor. Wewnątrz torebki prezentowej znalazłam lakier do paznokci Max Effect Mini Nail Polish 19 Deep Grey oraz pomadkę z błyszczykiem Lipfinity Colour & Gloss 600 Glowing Sepia.

Max Factor Max Effect Mini Nail Polish 19 Deep Grey

Max Factor Lipfinity Colour & Gloss 600 Glowing Sepia

Cieszę się niezmiernie, że będę miała okazję przetestować te kosmetyki, bo oprócz mascar [False Lash Effect, którą wręcz ubóstwiam, 2000 Calorie oraz Lash Extension Effect] nie używałam innych produktów tej marki.

piątek, 3 lutego 2012

Żegnaj grudniu, żegnaj styczniu, czyli czas na kolejne podsumowanie…

Z racji tego iż na koniec grudnia nie było podsumowania denek postanowiłam, że połączę je ze styczniowymi i podzielę na kategorie.


Kategoria: włosy, twarz:
  • Garnier Naturalna Pielęgnacja drożdże piwne i owoc granatu włosy cienkie, bez objętości szampon 250 ml - recenzja TU
  • Garnier Naturalna Pielęgnacja drożdże piwne i owoc granatu włosy cienkie, bez objętości odżywka 200 ml - recenzja TU
  • Biosilk cleanse hydrating shampoo szampon głęboko nawilżający do włosów suchych i zniszczonych


  • Clean&Clear morning energy energetyzujący żel peelingujący 150 ml - recenzja TU
  • Uroda Melisa Mleczko kosmetyczne łagodzi i nawilża z zieloną herbatą, wyciągiem z melisy, alantoiną i prowitaminą B5 210 ml - recenzja TU
  • Uroda Melisa Tonik bezalkoholowy łagodzi i nawilża z zieloną herbatą, wyciągiem z melisy, alantoiną i prowitaminą B5 210 ml - recenzja TU


Kategoria: prysznic:
  • Timotei french tempation bordeaux grape & rose petal sensuality shower gel żel pod prysznic 250 ml
  • Isana Sommer Dusche Mandarine & Gruner Tee Limitierte Edition żel pod prysznic mandarynka & zielona herbata limitowana edycja 300 ml


Kategoria: higiena:
  • Antidral płyn na skórę 50 ml
  • Palmolive damask rose & musk pleasurably aromatic hand wash róża damasceńska & piżmo zmysłowe i aromatyczne mydło w płynie 250 ml


Kategoria: pielęgnacja ciała:
  • Ziaja Sopot Rozświetlanie bursztynowe masło do ciała opalizujące 200 ml - recenzja TU


Kategoria: akcesoria kosmetyczne:
  • for your beauty pędzel do nakładania różu



Chyba całkiem nieźle poszło mi z zużyciami, prawda? :)

środa, 1 lutego 2012

Isana Winter Seife Kaminzauber mydło zimowe czar kominka + mini zakupy

Ostatnio nowe wpisy nie pojawią się zbyt często. Jest to przede wszystkim spowodowane brakiem weny i zastanawianiem się, czy ma sens moja dalsza blogowa twórczość… Póki co dałam sobie jeszcze trochę czasu na podjęcie ostatecznej decyzji i przychodzę dziś do Was z nową recenzją.

W połowie grudnia 2011 r. w Rossmannach pojawiła się zimowa limitowana edycja mydła w płynie Isana Winter Seife Kaminzauber czar kominka. Kosmetyk ma pojemność 500 ml i kosztował wówczas 4,39 zł, a z tego co wiem obecnie można go znaleźć w jeszcze niższej cenie – 2,99 zł.


Informacje od producenta oraz skład produktu przedstawiają zdjęcia poniżej:



Opakowanie ze względu na pojemność jest dość spore gabarytowo i raczej nie powala na kolana estetyką, ale źle też nie jest – widziałam brzydsze wytwory. Pompka wygodna w użyciu – nie zacina się. Jeśli chodzi o konsystencję mydełka to przypomina ona zaczynającą tężeć galaretkę. Jedno wyciśnięcie pompki wystarcza na dokładnie umycie dłoni. Zużycie, które w tej chwili wynosi ¾ opakowania, to efekt ponad miesięcznego stosowania przez 2 osoby – myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że produkt jest wydajny. Zapach – w sumie to przede wszystkim on skusił mnie do nabycia mydła Isana, które przepięknie pachnie zimowymi przyprawami i aromatycznymi owocami ♥ Jeśli chodzi o pielęgnację to kosmetyk spełnia swoje podstawowe zadanie, czyli dobrze oczyszcza dłonie – pozostawia je gładkie i aromatycznie pachnące. Nie wysusza skóry – być może jest to zasługa gliceryny, która w składzie znajduje się na 3 miejscu. Nie żałuję zakupu Isana Winter Seife Kaminzauber mydła zimowego czar kominka – jest miłą odskocznią zapachową od stosowanych do tej pory tego typu produktów. Jeśli macie jeszcze dostęp do tego kosmetyku [u mnie już od dawna go nie ma] i zastanawiacie się nad zakupem to ja Wam szczerze go polecam – za tę cenę warto się skusić.

Przy okazji pokażę Wam moje zeszłotygodniowe mini zakupy z drogerii Rossmann – nie ma sensu bym dla 2 małych rzeczy tworzyła oddzielny wpis. Tak więc Panie i Panowie – o ile tu jacyś zaglądają ;) oto moje nabytki:
  • Alterra Pflegeöl granatapfel & avocado reichhaltige und geschmeidige pflege olejek pielęgnacyjny granat i awokado – po tym jak Bella na swoim blogu napisała o promocji na olejki Alterra, wiedziałam, że nie przepuszczę okazji i kupię choć 1 z nich, by na własnej skórze przekonać się o ich cudownym działaniu i wszechstronnym zastosowaniu. Oczywiście nie obyło się bez malutkiego problemu – etykieta z ceną na półce pokazywała 9,99 zł, wyświetlacz na kasie 11,99 zł – jednak po poinformowaniu pani kasjerki, że cena na półce jest inna, przybyła wezwana na pomoc kierowniczka drogerii, która szybko poprawiła w systemie błąd i za olejek zapłaciłam niecałe 10 zł – lucky me! :) Co prawda w domu zapach granatu i awokado delikatnie mnie rozczarował, ale mam nadzieję, że działanie kosmetyku zrekompensuje mi ten mały minus ;)


    • Wibo Express Growth trends nude 350 – natomiast po TYM wpisie snow zapragnęłam cielistego lakieru do paznokci – wahałam się między 350 a 351. Stwierdziłam, że na moich paznokciach lepiej będzie wyglądał pudrowy róż, czyli 350 i ten też kupiłam. Wczoraj użyłam go po raz pierwszy i muszę stwierdzić, że podoba mi się – nawet bardzo :)


      To tyle na dziś. Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym za obecność ma moim blogu :)