Translate

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Żegnaj kwietniu, czyli czas na kolejne podsumowanie…

Bez zbędnych wstępów prezentuję moje kwietniowe zużycia ;)


Kategoria: włosy:
  • Garnier Color & Shine 3 Ciemny Brąz krem koloryzujący – brak zdjęcia
  • Sephora shampooing shampoo cranberry litchi cranberry lychee szampon żurawina liczi 200 ml


Kategoria: twarz:
  • Bioderma Matricium zestaw startowy 5 ampułek x 1 ml – na zdjęciu tylko 2 ampułki, reszta przez moją sklerozę wylądowała w koszu
  • Floslek żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i babką lancetowatą zapobiega powstawaniu tzw. ‘worków’ po oczami bezpieczny przy szkłach kontaktowych 15 ml
  • Clean & Clear morning energy shine control tonik do twarzy 200 ml – recenzja TU
  • Ziaja różany krem intensywnie nawilżający naturalnie na dzień skóra dojrzała, sucha i normalna próbka


Kategoria: prysznic, kąpiel:
  • Alterra Körperpeeling Cranberry & Feige peeling do ciała żurawina i figa 200 ml – recenzja TU
  • Original Source Lime żel pod prysznic 250 ml
  • Palmolive Aroma Therapy Sensual żel pod prysznic 250 ml
  • Wellness & Beauty Badesalz Veilchen & Rotklee sól do kąpieli fiołek i czerwona koniczyna 80 g – recenzja TU


Kategoria: higiena:
  • Original Source Mint & Tea Tree mydło w płynie 250 ml
  • Joanna Sensual krem do depilacji nóg wzbogacony ekstraktami z miodowego melona i rumianku 100 g + emulsja nawilżająco-łagodząca 10 g


Kategoria: ciało:
  • aquolina latte corpo fragranza cioccolato bianco mleczko do ciała biała czekolada 125 ml – recenzja TU
  • fenjal Vitality Firming Body Lotion Triple-action care for maturing skin ujędrniający balsam do ciała 200 ml
  • Kamill hand & nail special hand repair mit urea sofort-hilfe fur beanspruchte und trockente hande krem do rąk próbka 2 ml


Kategoria: zapachy:
  • H&M White Flower Body Splash 45 ml – recenzja TU


Kategoria: makijaż:
  • L’Oreal Volume Million Lashes Extra Black mascara – wyczyszczona szczoteczka będzie mi służyć do nakładania olejku rycynowego na rzęsy


Jestem zadowolona z ilości zużyć w tym miesiącu :) A jak to wygląda u Was?

niedziela, 29 kwietnia 2012

Celebrate good times, come on!

Jako że właśnie rozpoczął się ulubiony przez Polaków czas – długi majowy weekend, postanowiłam oficjalnie dołączyć do grona nicnierobiących i błogoleniuchujących osób. Pogoda jak na razie dopisuje – ciepło, piękne słońce, oby tak już zostało na dłużej. W sklepach dzikie tłumy ludzi, a kolejki do kas masakrycznie długie. Najbardziej chodliwy towar to obecnie wszelakie mięsa nadające się do grillowania, dodatki w postaci przypraw i sosów oraz trunki alkoholowe z piwem na czele. Szał mega zakupów przed każdym świętem, kiedy sklepy są ustawowo zamknięte, nadal jest dla mnie niezrozumiały… Podobnie zresztą jak wiele innych rzeczy, dlatego nie będę rozwijać tematu ;)

Ze względu na zobowiązania zawodowe TŻ na długi weekend zostajemy w mieście, ale kto powiedział, że nie można tu przyjemnie spędzić wolnego czasu? Dziś zabieram swój zeberkowy koc, okulary przeciwsłoneczne, butelkę schłodzonego soku pomarańczowego oraz ulubiony kubek i udaję się do ogródka na zieloną, młodą trawkę, by oddać się lekturze książki Marzenia i tajemnice D. Wałęsy, na którą ostatnio brakowało mi trochę czasu.


Przy okazji pokażę Wam nowość, którą znalazłam w hipermarkecie Real – są to wody niegazowane Żywiec Zdrój z letniej edycji o smakach: malinowym i gruszkowym. Mi osobiście bardziej smakuje malinowa, ale myślę, że warto wypróbować obie wersje. Dobrze gaszą pragnienie i orzeźwiają - na pewno sprawdzą się w czasie upalnych dni kiedy nasz organizm potrzebuje więcej wody.


A Wy jak spędzacie długi weekend?

sobota, 28 kwietnia 2012

aquolina latte corpo fragranza cioccolato bianco mleczko do ciała biała czekolada

Uwielbiam białą czekoladę, dlatego nie mogłam oprzeć się pokusie zakupu mleczka aquolina o zapachu tego smakołyku ♥


Opakowanie o pojemności 125 ml kosztowało w Super-Pharm ok. 6 czy 7 zł. Kosmetyku można używać przez 18 miesięcy od chwili otwarcia.

Skład mleczka

Mleczko obłędnie pachnie – według mnie słodko i apetycznie. Zapach długo utrzymuje się na skórze. Kosmetyk ma lekką, rzadką, wodnistą konsystencję. Szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej, tłustej warstwy.


Czy ten pięknie pachnący produkt posiada jakieś wady? Niestety tak – nie nawilża i nie odżywia skóry, a jeśli już to w bardzo małym stopniu. Mimo tego nie żałuję, że posiadam to mleczko, bo jego zapach rekompensuje mi w tym przypadku brak właściwości pielęgnacyjnych.  

czwartek, 26 kwietnia 2012

Schwarzkopf 3 Weather Taft Heidi’s Heat Styles Heat Protection Spray Up To 220°C spray do stylizacji – chroniący przed wysoką temperaturą do 220°C

Raz, ewentualnie dwa razy w tygodniu używam prostownicy do stylizacji włosów. Stosuję różne produkty, które mają zapewnić im termoochronę. Jednym z nich jest spray Taft, który dostałam w mikołajkowym prezencie.


Kosmetyk zamknięty jest w butelce o pojemności 250 ml. Można go używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia.

Informacje od producenta oraz skład spray możecie przeczytać na zdjęciach poniżej:



Kosmetyk łatwo się dozuje. Jest bardzo wydajny – od 6 grudnia do dnia dzisiejszego zużyłam ok. ¼ pojemności. Do moich dość już teraz długich włosów używam 2 porcje/2 naciśnięcia atomizera. Większa ilość sprawia, że włosy stają się mokre – producent sugeruje nakładanie produktu na suche włosy przed zastosowaniem prostownicy lub lokówki oraz na wilgotne włosy przed użyciem suszarki. Spray jest w moim odczuciu bezzapachowy. Nie skleja włosów. Czy zapobiega puszeniu się włosów? Myślę, że w jakimś stopniu tak, ale jeśli ktoś boryka się z dość dużym puszeniem się włosów to nie wiem, czy ten kosmetyk poradzi sobie z tym problemem. I sprawa najważniejsza – czy spray rzeczywiście chroni przed wysoką temperaturą? Nie zauważyłam, by moje włosy od czasu kiedy zaczęłam używać tego produktu stały się przesuszone, czy zniszczone działaniem prostownicy – zatem spray spełnia swoje podstawowe zadanie. Na pewno zużyję go do końca, ale po kolejne opakowanie nie sięgnę z tego względu, że wolę przetestować coś innego. Poza tym 250 ml starczy mi jeszcze na długi czas i spray pewnie zdąży mi się znudzić ;)  

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o zabezpieczeniu w szyjce atomizera. Nie wiem, czy trafiła mi się felerna sztuka, czy to ja jestem gamoniem, który nie potrafi tego używać, ale moim zdaniem niezbyt udał się producentowi ten patent. Trudno jest przekręcić to zabezpieczenie w taki sposób, by atomizer się zablokował. Łatwiej byłoby, gdyby obrót do końca w jedną stronę blokował spray, a w drugą do końca otwierał go. Niestety tu muszę wykonywać jakieś półobroty i nie zawsze uda mi się zamknąć wylot i zazwyczaj testowa porcja kosmetyku ląduje na jakimś przypadkowym przedmiocie w łazience. 

Zabezpieczenie atomizera

Używałyście/używacie tego sprayu? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

23 kwietnia – Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich World Book and Copyright Day

Dziś obchodzony jest, ustanowiony w 1955 r. przez UNESCO, Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Jest to doroczne święto, które ma na celu promocję czytelnictwa, edytorstwa i ochronę własności intelektualnej prawem autorskim. Data 23 kwietnia upamiętnia m.in. śmierć pisarzy Miguela de Cervantesa i Williama Szekspira oraz historyka peruwiańskiego Inca Garcilaso de la Vega. Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii w 1926 r., gdzie 23 kwietnia jest obchodzone święto narodowe, jako dzień jej patrona – św. Jerzego. Tego dnia w Katalonii, według starej tradycji, obdarowywano kobiety czerwonymi różami. Kwiaty miały symbolizować krew zgładzonego przez św. Jerzego smoka. Z czasem kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami w postaci książek. Dziś Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich celebrowany jest na całym świecie.

Razem z moją S. także postanowiłyśmy uczcić ten dzień i odpowiednio wcześnie złożyłyśmy zamówienie w empik.com. Nasze biblioteczki wzbogaciły się o następujące pozycje:

  • K. Stockett The Help
  • A. Kava Śmiertelne napięcie 
  • K. H. Hemmings Spadkobiercy
  • M. Konopnicka O krasnoludkach i sierotce Marysi
  • J. London Favorite Novels and Stories: The Call of the Wild, White Fang, Five Great Short Stories, The Sea-Wolf


    Empik, podobnie jak w ubiegłym roku, zdecydował się na świętowanie nie Dnia, lecz całego Tygodnia Książki. Od 16 kwietnia można zostać właścicielem zbioru opowiadań ‘2012’ (pięć opowieści pięciorga polskich autorów: J. Dehnel, M. Kalicińska, R. Kosik, Z. Miłoszewski, B. Pawlikowska). Publikacja jest wręczana w salonach Empik w całej Polsce każdemu, która dokona zakupów o wartości powyżej 40 zł. Na podobnych zasadach książka jest również rozdawana w formie ebooka na stronie empik.com [Źródło: http://www.empik.com/swiatowy-tydzien-ksiazki-z-magicznymi-opowiadaniami-aktualnosci-empikultura,85815,a]. Nasze zamówienie złożyłyśmy 15 kwietnia, więc na ebooka jeszcze się nie załapałyśmy, ale bardzo miła pani kasjerka podarowała mi przy odbiorze zamówienia papierową wersję publikacji :) 


    A Wy lubicie czytać? Jaką książkę obecnie czytacie? :)

    niedziela, 22 kwietnia 2012

    Happy end

    Niektóre z Was czytały mój post z zeszłej niedzieli o nie do końca udanych zakupach na Allegro. Otóż Sprzedawca, z którym skontaktowałam się mailowo w sprawie ww. transakcji, okazał się uczciwym człowiekiem i w ramach rekompensaty przesłał mi inną kosmetyczkę, mnóstwo próbek (NUXE, Lierac, Uriage, Vichy i Siquens) i miniaturkę mleczka do ciała. 


    Dotarła też do mnie przesyłka, którą otrzymałam jako rekompensatę za niedotrzymanie przez Organizatora konkursu zasad dotyczących gwarantowanych nagród. W paczce znalazłam pełnowymiarowe produkty: ujędrniające mleczko do ciała Nivea Q10 plus oraz pastę do zębów Colgate Total pro zdrowe dziąsła.


    Cieszę się, że obie sprawy zakończyły się pomyślnie mimo że początkowo straciłam na nie trochę nerwów. Miło, że zarówno Sprzedawca jak i Organizator konkursu okazali się osobami, które ze zrozumieniem podeszły do rozwiązania zaistniałych problemów.

    Udanej niedzieli :*

    sobota, 21 kwietnia 2012

    Time to say goodbye…

    Wczoraj popołudniu postanowiłam zrobić porządek w organizerze, w którym trzymam jeszcze nieużywane, dopiero czekające na swoją kolej kosmetyki oraz takie, które lata swojej świetności (lub też upadków) mają już dawno za sobą, czyli jednym słowem starocie (stąd sfatygowane opakowania) :p Co znalazło się wśród tych drugich? Same zobaczcie ;)


    Wibo Bronzing Powder puder brązujący – jak tak teraz patrzę na to opakowanie to zastanawiam się, jak mogłam kupić coś tak kiczowatego… Wieczko imitujące szlifowany kryształ, wewnątrz ramka pokryta srebrną farbą i dwu odcieniowy puder stylizowany na maczek Clinique… W tym miejscu można wybuchnąć śmiechem – ja tak właśnie zrobiłam ;) Warto również wspomnieć o ukrytym w dnie pudełeczka aplikatorze, którego chyba ani razu nie użyłam. Samego pudru też zbyt długo nie dane mi było stosować, bo któregoś dnia maczek pokruszył się nomen omen w drobny mak. Po tym jakże przykrym incydencie pozostałości kosmetyku odłożyłam do szufladki organizera i zapomniałam o nim aż do wczoraj.


    Sensique trendy make-up pearls puder brązujący w perełkach nr - 1 – kosmetyk, którego prawie nie używałam. Dlaczego? Dlatego, że po 2 czy 3 próbach nałożenia go na skórę twarzy uznałam, że efekt w ogóle mi się nie podoba. Kulki poszły zatem w odstawkę.


    Oriflame Visions twin eyeshadows podwójne cienie do powiek – na pierwszym roku studiów jedna z koleżanek była konsultantką Oriflame i podrzucała nam do akademika katalogi. Pamiętam, że w jednym z nich była spora obniżka ceny tych cieni i zdecydowałam się na zakup czarno-białego duetu. Jak widać czarny cieszył się większym zainteresowaniem – miałam wówczas fazę na mocno zaznaczone oczy, ale potem mi to przeszło, a razem z tym przeszło używanie cienia ;)


    Lovely potrójne cienie nr 53 – w tym przypadku najjaśniejszy cień był najczęściej przeze mnie stosowany (jako rozświetlacz), ale widocznie efekt, jaki dawał nie podobał mi się na tyle, by korzystać z niego jeszcze częściej i cienie odeszły w zapomnienie.


    Jak widać wszystkie wyżej wymienione kosmetyki są niskopółkowe, ale jako studentka studiów dziennych nie zawsze mogłam pozwolić sobie na szaleństwa w drogerii lub wolałam wydać pieniądze na coś innego (koncert ulubionej polskiej grupy hiphopowej). Poza tym w tamtym czasie, a było to kilka lat temu, marka Wibo czy Lovely zupełnie odpowiadała moim potrzebom makijażowym ;) Dziś zaraz po sesji zdjęciowej wszystkie te produkty powędrują do kosza (terminy przydatności już dawno minęły), a na ich miejsce przyjdą inne, nowe, mam nadzieję lepsze kosmetyki ;)

    Czy ktoś oprócz mnie pamięta jeszcze te kosmetyki?

    piątek, 20 kwietnia 2012

    Olay active hydrating aktywne nawilżenie młodej skóry nawilżająca emulsja na dzień skóra normalna/mieszana

    Emulsję Olay kupiłam na początku marca i od tamtego czasu regularnie jej używam.


    Na początek tradycyjnie informacje od producenta oraz skład kosmetyku:



    Emulsja zamknięta jest w estetycznym, praktycznym opakowaniu o pojemności 100 ml. Można jej używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia.


    Kosmetyk przyjemnie pachnie, ma ładny bladoróżowy kolor. Lekka konsystencja, która szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustej, lepkiej warstwy. Skóra jest nawilżona, świeża i gładka w dotyku. Emulsja doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Jest bardzo wydajna. Nie spodziewałam się, że ten kosmetyk tak świetnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry mojej twarzy.

    czwartek, 19 kwietnia 2012

    essence my base illuminating make-up base rozświetlająca baza

    W marcu tego roku essence wprowadziło do swojej oferty kilka nowości. Jedną z nich była rozświetlająca baza my base. Kosmetyk dostępny jest w Drogeriach Natura, w drugiej szafie – o ile dobrze pamiętam. Kosztuje 15,99 zł/20 ml. Można go używać przez 12 miesięcy od chwili otwarcia.


    Informacje od producenta:
    Rozświetlająca baza z nowej gamy my base jest idealna do zastosowania przed nałożeniem podkładu. ukrywa drobne niedoskonałości, nawilża i sprawia, iż podkład utrzymuje się dłużej na skórze nadając jej promienny wygląd! tubka posiada praktyczny dozownik ułatwiający aplikację odpowiedniej ilości kosmetyku. nałóż bazę na twarz aby osiągnąć efekt świeżej i naturalnej cery 

    Zacznę od tego, że bazę stosowałam zarówno pod podkład, czyli zgodnie z zaleceniami producenta oraz jako rozświetlacz na poszczególne partie twarzy. Zacznę od spostrzeżeń dotyczących pierwszej opcji. Kosmetyk bardzo łatwo się rozprowadza na skórze. Po wyciśnięciu porcji z opakowania – mega wielki plus za dozownik/pompkę! – baza ma perłowo-różowy kolor, delikatnie i przyjemnie pachnie. Po nałożeniu jej na skórę twarz jest rozświetlona i nawilżona.  Niestety, nie mogę zgodzić się z producentem, że baza ukrywa drobne niedoskonałości. Aplikacja podkładu jest łatwa, nic się nie roluje, efekt jest naprawdę fajny (wypoczęta, promienna, świeża skóra), ale wszystko do czasu, ponieważ po kilku godzinach skóra twarzy w strefie T zaczyna brzydko błyszczeć zdecydowanie szybciej i bardziej niż w przypadku, gdy bazy essence nie używam…


    Jeśli natomiast chodzi o zastosowanie jako typowy rozświetlacz – w tym przypadku efekt jest bardzo zbliżony do tego, jaki można uzyskać rozświetlaczem z edycji limitowanej essence crystalliced. Różnica jest tylko taka, że baza daje delikatnie perłowo-różową poświatę, a crystalliced perłowo-srebrną.


    W sumie sama nie wiem, jak ocenić ten produkt. Z jednej strony podoba mi się początkowy efekt, jaki baza daje zastosowana pod podkład, w roli rozświetlacza też spisuje się nienajgorzej, ale mimo to spodziewałam się czegoś jeszcze lepszego… Tak jak już pisałam – świetnym rozwiązaniem jest dozownik w formie pompki, dzięki czemu aplikacja jest higieniczna i łatwa. Mniej podoba mi się cena produktu – uważam, że jest za wysoka jak za 20 ml, które otrzymujemy. Podsumowując: rozświetlającą bazę essence na pewno wykorzystam do końca, ale gdy się skończy nie pobiegnę do Natury po kolejną tubkę, ponieważ nie skradła mojego serca, nie jest to mój makijażowy niezbędnik ;)

    wtorek, 17 kwietnia 2012

    O zakupach ostatni raz

    Zgodnie z tym, co pisałam wczoraj - ooo TUuu - dziś krótki wpis na temat zakupów w Super-Pharm. Co prawda nabytki małokosmetyczne, ale za to służące zdrowiu i urodzie :D
    • Olimp Labs Glucosamine flex - suplement diety na wzmocnienie stawów kolanowych mojego TŻ
    • proMagB6 optimal - suplement diety, źródło magnezu i witamy B6 - również dla mojego TŻ
    • Capivit sun system ochrona UV i pięknie opalona skóra - a to dla mnie


    Ponieważ koszt ww. pozycji przekroczył 30 zł pani kasjerka zaproponowała
    • Bioderma Sensibio AR krem do cery wrażliwej i naczynkowej w promocyjnej cenie 9,99 zł (cena regularna to podobno 79,99 zł...). Kremu będzie używał TŻ - może poproszę go o jakąś małą recenzję, jeśli ktoś z Was byłby nią zainteresowany ;)


    W tym miejscu uroczyście ogłaszam koniec zakupów! W okresie mojego osobistego BANA na zakupy kosmetyczne spodziewajcie się recenzji kosmetycznych, których ostatnio na tym blogu pojawiło się nie tyle ile powinno ;)

    poniedziałek, 16 kwietnia 2012

    O zakupach przedostatni raz

    Zdaję sobie sprawę, że większość moich ostatnich wpisów to zakupy, ale obiecuję, że jeszcze tylko dziś i jutro pokażę Wam moje nowe nabytki, a potem aż do 8 maja daję sobie BANA na zakupy kosmetyczne! Dlaczego? Otóż pula środków finansowych przewidziana na miesiąc kwiecień została wyczerpana! I nie zamierzam w okresie od 16 kwietnia do 8 maja wydać ani 1 zł więcej na kosmetyki. Tak! Danego tu i mojemu TŻ słowa dotrzymam!

    A teraz przejdźmy do tego z czym wyszłam po wczorajszej wizycie w drogerii Rossmann.
    Po pierwsze jest to:
    • AA Technologia Wieku 30 + Energia Młodości krem wygładzająco-nawilżający na dzień – jak głosi napis na dołączonej etykietce: PREMIERA ROKU! – sprawdzimy czy premiera odniesie sukces czy porażkę ;)


    Po drugie:
    • Air Wick Touch of Luxury Reed Diffuser Midnight Blackberry & Vanilla Silk pachnące patyczki czarna porzeczka & wanilia – wykorzystałam rabat -25% na zakup 1 dowolnego produktu (NOWOŚCI) Air Wick. Kupon zniżkowy był gwarantowany dla wszystkich uczestników konkursu na rossnet.pl. Po 1 dniu mogę powiedzieć, że zapach, który wydziela się z nasączonych patyczków jest przyjemny, ale bardzo intensywny i konieczne było wyjęcie 3 patyczków z butelki, by osłabić woń, która powodowała u mnie ból głowy.


    Po trzecie:
    • dostępny jest nowy, kwietniowy numer bezpłatnego magazynu Skarb. A w nim jak zawsze ciekawe artykuły, informacje o nowościach, które już pojawiły się bądź dopiero pojawią się w Rossmannie, krzyżówka z nagrodami oraz próbka nowości – Nivea Visage Q10 krem przeciwzmarszczkowy nawilżający na dzień SPF 15.


    Po czwarte i ostatnie:
    • w szafie L’Oreal Paris dostępne były próbki podkładów: True Match W3 Golden Beige, Lumi Magique N4 Pure Beige oraz Infallible Make-up 140 Golden Beige. Wzięłam sobie po 1 z każdego i będę testować :) 


    Zapraszam na jutrzejszy post super-pharmowy, czyli ostatni zakupowy w okresie od dziś do 8 maja. Pozdrawiam :)

    niedziela, 15 kwietnia 2012

    NUXE Huile Prodigieuse i NUXE Huile Prodigieuse Or, czyli o nie do końca udanym zakupie na Allegro…

    Jakiś czas temu Brain For Sale na swoim blogu pisała o suchym olejku NUXE ze złotymi drobinkami. Od dawna ten produkt był na mojej wish list, ale niestety cena regularna za pełnowymiarowe opakowanie jest zdecydowanie za wysoka bym mogła sobie na niego pozwolić. Brain podsunęła mi myśl (głupio się przyznać, ale sama na to nie wpadłam :p), by kupić na Allegro miniaturkę. Znalazłam aukcję, na której Sprzedawca oferował zestaw: olejek w wersji klasycznej 10 ml oraz z drobinkami 10 ml, a do tego kosmetyczka z logo NUXE gratis. Całość w rozsądnej cenie. Kupiłam, zapłaciłam, z niecierpliwością czekałam na przesyłkę. Kiedy zamówienie do mnie dotarło trochę się zdziwiłam, bo w kopercie nie znalazłam dokładnie tego, co było oferowane na aukcji. Jeden z olejków jest w innej buteleczce niż ta, w jakiej jest pokazany na zdjęciu – ok, trudno. Gorzej sprawa przedstawia się z gratisem – na aukcji kosmetyczka była w kształcie kuferka wykonanego z jasnego materiału, a ta którą dostałam jest okropna – niebieska saszetka, ze srebrnym paskiem u góry oraz z wyszytym cekinowym napisem Je suis prodigieuse (Jestem niesamowita/cudowna) – taaa jasne… Na dodatek na zewnątrz z tyłu kosmetyczka ma tłustą plamę…


    Wiem, że pewnie niektóre z Was pomyślą sobie, że robię problem z gratisowej kosmetyczki, ale gdyby mi na niej w ogóle nie zależało to zamówienie złożyłabym na aukcji z niebieską, a tak nie zrobiłam – czekałam aż Sprzedawca ponownie wystawi ofertę z jasną. Poza tym uważam, że jeśli na aukcji jest tylko 1 zdjęcie, które przedstawia oferowany towar, w opisie nie ma nic na temat tego, że gratis może być w innej formie/kolorze/itd. to wg mnie powinnam dostać to co jest na zdjęciu, na co się zdecydowałam i za co zapłaciłam, a nie to co się Sprzedawcy akurat nawinęło pod rękę. 


    A teraz 3 słowa na temat samych olejków. Kody obu z nich sprawdziłam w dekalkulatorze – produkty na szczęście są świeże i jeszcze długo przydatne do użytku. Pierwsze wrażenia po zastosowaniu bardzo pozytywne – olejki pięknie pachną i szybko się wchłaniają. Czuję, że się polubimy, ale tylko z olejkami, bo kosmetyczka jest fuj! ;) 

    sobota, 14 kwietnia 2012

    L'Oreal Paris Dermo-Expertise Kod Młodości Blask rozświetlacz w kremie 25+

    Dziś pomiędzy sprzątaniem kuchni a łazienki pokażę Wam mój nowy nabytek. Niezadowolona z zakupów w drogerii Rossmann - nie było nic z mojej listy, postanowiłam zrobić sobie prezent, na który miałam ochotę, jak tylko pojawiły się informacje, że wchodzi na rynek. Jest to tytułowy rozświetlacz w kremie L'Oreal Paris Dermo-Expertise Kod Młodości Blask.


    Kosmetyk kupiłam w Super-Pharm. Obecnie jest w promocji - kosztuje 42,99 zł (cena regularna wg gazetki to 51,99 zł). W Rossmannie też można go nabyć w niższej cenie - wg gazetki 44,99 zł (regularna 59,97 zł), ale w sklepie widziałam cenę promocyjną taką samą jak w SP, czyli 42,99 zł (regularna 49,99 zł).


    W drogerii Rossmann dostępne są testery - krem zapowiada się naprawdę fajnie. Póki co musi poczekać na swoją kolej, ponieważ obecnie jestem w trakcie stosowania zestawu startowego Matricium Bioderma - jestem zobowiązana wyrazić w ankiecie swoją opinię na temat tego produktu. Oczywiście recenzja produktu L'Oreal pojawi się na blogu, ale dopiero za jakiś czas ;) Zainteresowanych zapraszam już teraz. Tymczasem życzę Wam słonecznego weekendu, a ja wracam do swoich zajęć. Pozdrawiam :)

    piątek, 13 kwietnia 2012

    Akcja 'Piękne włosy' – ciąg dalszy

    W październiku ubiegłego roku zaczęłam borykać się z nadmiernym wypadaniem włosów. Rozpoczęłam wówczas 2-miesięczną kurację Capivit total action skóra włosy paznokcie. Poprawa była widoczna – wypadanie włosów znacznie się ograniczyło. Niestety problem znowu powrócił. Zdecydowałam się na zakup suplementu diety Skrzypovita, którego używałam już w przeszłości i który dawał najlepsze efekty z zażywanych przeze mnie preparatów.


    Skrzypovitę kupiłam w Super-Pharm w promocyjnej cenie 8,99 zł za 50 tabletek powlekanych (40 tabletek + 25% gratis). Skorzystałam z przystępnej ceny i wzięłam od razu 2 opakowania, czyli w sumie mam ilość na 100 dni kuracji – tylko 1 tabletka dziennie!


    Dziś zaczęłam stosowanie suplementu – zapach tabletek przyprawia mnie o mdłości… ale pomęczę się z nim byle tylko mieć piękne, gęste, zdrowe włosy :)

    czwartek, 12 kwietnia 2012

    Farmona Tutti Frutti liczi i rambutan peeling do ciała i Catrice Hidden World illuminating base rozświetlająca baza

    Kilka dni temu odpowiadałam na TAG: Muszę to mieć! Jedną z rzeczy, którą wówczas wymieniłam był peeling do ciała liczi i rambutan Farmona Tutti Frutti. W piątek wspomniany peeling czekał na mnie w rodzinnym domu – moja S. sprawiła mi go w prezencie. Kosmetyk pięknie pachnie i jak tylko zużyję peeling Alterra i żel peelingujący Luksja z ogromną przyjemnością zabiorę się za niego – nie mogę się już doczekać! :)


    Oprócz peelingu dostałam także rozświetlającą bazę pod makijaż Catrice illuminating base z limitowanej edycji Hidden World. Baza przetestowana – jako rozświetlacz na kościach policzkowych daje efekt mokrej tafli – love it!


    Za obie rzeczy jeszcze raz serdecznie dziękuję mojej S. :* A Was w niedalekiej przyszłości zapraszam na obszerniejsze recenzje peelingu i bazy :)

    środa, 11 kwietnia 2012

    Alterra Körperpeeling Cranberry & Feige peeling do ciała żurawina i figa vs. Luksja Daily Scrub Blackcurrant & Cranberry peelingujący żel pod prysznic z czarną porzeczką i żurawiną

    Dziś zapraszam na porównanie dwóch tytułowych produktów – peelingu do ciała łagodne i delikatne oczyszczanie i peelingującego żelu pod prysznic do codziennego stosowania.


    Cena i dostępność:
    • Alterra: 8,99, tylko drogerie Rossmann
    • Luksja: ok. 8,99 zł, m.in. Tesco 
    Opakowanie i pojemność:
    • Alterra: tuba o pojemności 200 ml
    • Luksja: butelka o pojemności 250 ml 
    Informacje od producenta i skład:
    • Alterra:


    • Luksja: 



     Konsystencja:
    • Alterra: galaretka
    • Luksja: żel 
    Zapach:
    • Alterra: octowo-owocowy, na szczęście nie utrzymuje się na skórze
    • Luksja: bardzo przyjemny, słodki, owocowy, a la guma balonowa, ale nie utrzymuje się na skórze 
    Wydajność:
    • Alterra: przeciętna
    • Luksja: dobra 
    Drobinki peelingujące:
    • Alterra: dwa rodzaje drobinek – jedne w dużej ilości, przezroczyste, wielkości ziarenek soli, drugie w małej ilości, większe – nasiona żurawiny
    • Luksja: dwa rodzaje drobinek – jedne w dużej ilości, przezroczyste, wielkości ziarenek soli, drugie w mniejszej ilości, czarne, wielkości ziarenek maku


    Moja opinia:
    Moim zdaniem produkt Alterra ma mylną nazwę, ponieważ nie jest to typowy peeling a żel peelingujący tak jak Luksja. Oba produkty łagodnie i delikatnie ścierają martwy naskórek. Łatwo rozprowadzają się na skórze. Kosmetyk Luksja pieni się lepiej niż Alterra, ale mimo to piany nie ma zbyt wiele. Zdecydowanie Luksja wygrywa też jeśli chodzi o zapach. Oba łatwo się spłukują. Pozostawiają skórę gładką i przyjemną w dotyku. Nie wysuszają, ale też nie nawilżają. Podsumowując: i żel peelingujący Luksja i peeling Alterra mają bardzo podobne, właściwie takie samo działanie – delikatne i łagodne. Biorąc jednak pod uwagę pozostałe cechy do gustu przypadł bardziej mi produkt Luksja – świetnie pachnie, ma ładny kolor i dlatego dużo częściej po niego sięgam.

    Używałyście tych żeli? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?