Translate

środa, 8 sierpnia 2012

TAG: Moje sekrety

Zostałam oTAGowana przez Nepenthes z Bloganeek :)


ZASADY TAGU:
1. Każda oznaczona osoba musi opowiedzieć 5 faktów o sobie i zamieścić je na na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz przynajmniej 10 nowych osób do tagu.
3. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałeś i napisz kto otagował Ciebie.
4. Nie oznaczaj ponownie osób, które są już oznakowane.
5. Dodaj baner zabawy (wyżej).
6. Zapraszam do tagu wszystkie osoby nawet jeśli nie zostały otagowane.

'Sekrety' Pink Caster Sugar:

1. OSTRZEGAM - OBRZYDLIWE! Nie lubię smaku i przede wszystkim zapachu zup mlecznych do tego stopnia, że gdy go poczuję to robi mi się niedobrze. Niestety w zerówce bardzo często wspomniana wyżej potrawa była serwowana na śniadania. Któregoś dnia ja i mój żołądek nie daliśmy już rady i po 2 łyżkach zupy zwymiotowałam prosto w talerz... Od tamtej chwili nie dostawałam już w zerówce zup mlecznych tylko kanapki :)

2. Gdy miałam 7 lub 8 lat postanowiłam założyć hodowlę biedronek. Zaczęłam od jednej sztuki. W szafce witrynie wśród kieliszków i szklanek do napojów umieściłam na półce puste pudełko po zapałkach. Wysunęłam je do połowy - w części wysuniętej na zewnątrz położyłam kilka źdźbeł trawy - to miała być sypialnia, jadalnia i pokój dzienny w jednym. Obok pudełka postawiłam maleńki garnuszek dla lalek wypełniony wodą - na wypadek gdyby biedronka była spragniona. Po przygotowaniu lokum zapolowałam na balkonie na biedronkę i zaniosłam ją do pudełka na trawkę. Wydawało mi się, że lokatorka odnalazła się w nowym miejscu - najpierw spacerowała po pudełku, potem pofrunęła na kieliszek. Zadowolona zamknęłam drzwiczki witryny i poszłam się bawić. Gdy po jakimś czasie chciałam zajrzeć do mojego hodowlanego chrząszcza okazało się, że ktoś nie domknął drzwiczek szafki i biedronka korzystając z okazji wyfrunęła...

3. Droga do/z podstawówki była bezpieczna i malowniczo położona. Z dala od ulic, po których jeździły samochody, biegła wzdłuż małej rzeczki ze starym mostkiem, wśród ogródków działkowych. To sprzyjało długim powrotom ze szkoły zwłaszcza gdy 4 osoby z jednego bloku i kilka z sąsiednich chodziło do tej samej klasy - wracaliśmy liczną grupą. Jedną z zabaw, która cieszyła się dużą popularnością były helikoptery, czyli kręcenie w powietrzu nad głowami workami z obuwiem na wf. Któregoś razu po powrocie do domu okazało się, że podczas helikopterów w worku zrobiła się dziura i zgubiłam jednego trampka. Niestety nie udało się ukryć przed Mamą tego faktu i musiałam ponownie przejść drogę do/ze szkoły i szukać buta. Na szczęście odnalazł się w trawie nad brzegiem rzeczki.

4. Nie znoszę powitalnych/pożegnalnych buziaków w policzek. O ile z bliską rodziną nie mam takiego problemu o tyle z dalszą - wujkowie, ciocie, których widuję raz na rok z okazji wesela, pogrzebu itd. już niestety tak. Czuję dyskomfort i skrępowanie. Najczęściej staram się jako pierwsza wyciągnąć rękę na powitanie, ale nie zawsze się to udaje i wtedy cmok, cmok w policzek jest nieuniknione...

5. Uwielbiam wyjadać posypkę do dekoracji ciast i deserów zwaną przeze mnie i moją Siostrę robaczkami - szczególnym uznaniem cieszy się wersja kakaowa. Z tej oto prostej przyczyny nigdy tego produktu nie ma na zapas w moim rodzinnym domu, bo jak tylko się tam zjawiam to pochłaniam każdą dostępną ilość.

Oto 5 moich 'sekretów' ;) A jakie są Wasze? Wszystkich chętnych zapraszam do odpowiedzi na ten TAG :)

18 komentarzy:

  1. hodowla biedronek, no dobry biznes:D

    OdpowiedzUsuń
  2. też nie znoszę zup mlecznych, fuj. ja kiedyś chciałam wyhodować żabę z kijanki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu nie dotknęłam żaby - boję się ich :(

      Usuń
  3. Z tym wracaniem po szkole do domu u mnie było to samo :) Kiedyś na żarty biliśmy się workami od WF i tak walnęłam w kolegę, że cały mój strój od WF i adidasy wylądowały na nim,, bo worek pękł ;) Miejsca w plecaku już nie miałam, więc jak kretynka cały strój niosłam na rękach ;)

    Historia z biedroneczką urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojejjjj ta historia biedronki jest słodka :D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. haha! ;) w każdej jest coś zabawnego. Zupy mleczne? Nie przepadam... ;)

    co do moich zdjęć, nie wiem czy to dobrze, czy źle ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. z biedronką super historia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. haha świetne odpowiedzi ;) jak ja tez nie lubię tych ćmoków na powitanie i pożegnanie wrrr.

    OdpowiedzUsuń
  8. oj.. ja na zupie mlecznej spędziłam całe moje dzieciństwo i to wczesne i to późne. uwielbiam ;)

    a buziaki w policzek zawsze toleruję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zupa mleczna pychotka ja lubie taką gdy sobie jeszcze posłodze:) mhyyy dodałam do listy blogów;)

    OdpowiedzUsuń
  10. uśmiałam się przy Twoich opowieściach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. z zupą mleczną mam tak samo :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak byłam mała też zbierałam biedronki! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam to samo z mlekiem masakra :(
    obserwuję i na pewno też zrobię taki tag u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. WITAJ KOCHANA ,CIESZE SIE ZE JUZ SIE WYSWIETLA, TOREBKI W TAKIEJ CENIE TO WIELKA OKAZJA, CO DO ZUPY TO MAM TAK SAMO Z WISNIOWĄ :)ZBIERAŁAM ŚLIMAKI, A MOKRYCH CAŁUSKÓW SPOCONYCH CIOĆ NIENAWIDZĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  15. też nie nawiedzę zup mlecznych!

    ja właśnie wypiłam, ale nie ma problemu zrobimy drugą wpadaj:)w razie czego imprezę przeniesiemy na dwór:)jakby było więcej chętnych:D

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania postów :)
Jeśli zadasz pytanie odpowiedź na nie znajdziesz pod Twoim wpisem w komentarzach.
---------------------------------------------------------------------------------
KOMENTARZE TYPU: 'FAJNY BLOG. OBSERWUJĘ. ZAPRASZAM DO MNIE' ORAZ MAJĄCE NA CELU AUTOPROMOCJĘ BĘDĄ USUWANE.