Translate

poniedziałek, 25 marca 2013

Synergen extra starke Anti-Pickel Patches unreine Haut active clear plasterki antybakteryjne przeciw wypryskom

Kilka z moich czytelniczek prosiło o recenzję plasterków antybakteryjnych Synergen, a że zużyłam już 1/3 opakowania to chętnie podzielę się wrażeniami na ich temat. Na początek kilka podstawowych informacji o produkcie:
  • dostępny w Rossmannie, 
  • opakowanie zawiera 36 szt. plasterków zapakowanych w 3 saszetki po 12 szt., 
  • cena regularna 7,99 zł, ja zapłaciłam za nie 5,11 zł – kumulacja obniżek


Informacje od producenta oraz skład dla zainteresowanych:



Swoją recenzję powinnam zacząć od tego, że nie borykam się z trądzikiem. Nie oznacza to jednak, że mam pod tym względem nieskazitelną cerę – zazwyczaj, gdy zbliża się jakaś ważna uroczystość rodzinna, wyjście na imprezę, koncert itd. wtedy w najbardziej widocznym miejscu na twarzy pojawia się pryszcz. I właśnie w takich sytuacjach ratunkiem miały być plasterki Synergen. 


Plasterki mają średnicę 12 mm – nie wiem, czy to dużo czy mało – nie mam porównania z innymi tego typu produktami. Bardzo dobrze trzymają się na skórze – nie ma mowy o przemieszczaniu się, czy odklejeniu. Raz, podczas kąpieli zapomniałam o tym, że mam na brodzie plasterek i umyłam twarz, a ten nadal pozostał na swoim miejscu. Są łatwe do usunięcia i nie zostawiają klejącej warstwy. Dodatkowo są przezroczyste, praktycznie niewidoczne.  


A teraz czas na najważniejszą kwestię – czy plasterki spełniają swoje zadanie. Tak naprawdę to zależy od pryszcza, który ma zniknąć. Jeśli zakleję na noc dopiero pojawiającą się krostkę to owszem rano nie będzie po niej śladu. Natomiast pryszcz w większym stadium rozwoju zaklejony plasterkiem nie będzie się dalej rozwijał, stanie się mniej zaczerwieniony, mniej widoczny i będzie szybciej się goił, ale nadal będzie.

Podsumowując – produkt nie okazał się zły, ale cudów też nie czyni. Dzięki niemu można zahamować rozwój pryszcza, ale niekoniecznie całkowicie pozbawić się problemu – zwłaszcza, jeśli chodzi o większe gabarytowo sztuki. Nie żałuję tego zakupu, ale na ponowny raczej też się nie skuszę – mam ochotę wypróbować plasterki Balea.

16 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie zrobili plasterków na noskowe wągry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wielka szkoda, że szału nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przynajmniej coś tam działa ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. i tak wypróbuję! nie wiedziałam że takie coś istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak za taką cenę można spróbować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne opisałaś ten produkt .
    ZAPRASZAM http://kadaxd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za takimi wynalazkami:)!

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze, że nie okazały się kompletnym niewypałem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam podobne plastry z Marionu chyba , ale dla mnie to trochę ściema ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jakoś nigdy nie zwracam uwagi na produkty tej firmy.
    Hmmm, może czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. czyli taka rewelacja to nie jest - no ale zawsze moglyby wogole nie dzalac:) pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  12. Jednym słowem szału nie robi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie miałam i raczej sobie odpuszczę jego zakup

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie widziałam ich w swoim Rossmannie, ale i tak bym się nie skusiła. W moim przypadku świetnie sprawdza się pasta cynkowa za 2 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że szału nie ma...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania postów :)
Jeśli zadasz pytanie odpowiedź na nie znajdziesz pod Twoim wpisem w komentarzach.
---------------------------------------------------------------------------------
KOMENTARZE TYPU: 'FAJNY BLOG. OBSERWUJĘ. ZAPRASZAM DO MNIE' ORAZ MAJĄCE NA CELU AUTOPROMOCJĘ BĘDĄ USUWANE.